Finansowa Ekstraklasa 2025/2026. Rekord przychodów, a 10 klubów ze stratą
Kluby PKO Bank Polski Ekstraklasy zarobiły w sezonie 2025/2026 rekordowe 1 587 mln zł, o 25% więcej niż rok wcześniej. Raport „Finansowa Ekstraklasa” Grant Thornton podaje jednak także wynik netto każdego klubu i tu obraz jest zupełnie inny. Dziesięć z siedemnastu klubów, które przekazały dane, zakończyło sezon stratą, a zsumowany wynik netto ligi to około minus 92 mln zł. Lider przychodów, Legia Warszawa, dołożyła do tego 17,5 mln zł straty mimo 88 mln zł ze sprzedaży zawodników.
TLDR? ;-) W tym artykule przeczytasz o:
Skąd wzięło się 317 mln zł nowych przychodów i dlaczego dwie trzecie pieniędzy zostaje w sześciu klubach.
Kto zakończył sezon z zyskiem, a kto ze stratą. Pełne zestawienie wyników netto 17 klubów.
Jak Widzew wydał 143,6 mln zł od właściciela, a Jagiellonia zaksięgowała zysk, na który poczeka do 2028 roku.
Dlaczego Legia z rekordowymi transferami była na minusie, a Górnik z budżetem o połowę mniejszym zarobił 21 mln zł.
Co z tych liczb wynika dla ludzi, którzy w klubach pracują.
Skąd wzięło się 317 mln zł więcej
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Podziel się swoją opinią.
Grant Thornton przygotowuje raport o finansach Ekstraklasy po raz czwarty, wspólnie z Ekstraklasą SA i samymi klubami. Dane obejmują okres od 1 lipca 2025 do 30 czerwca 2026 roku i pochodzą bezpośrednio od klubów, nie były badane przez biegłych rewidentów. Bruk-Bet Termalica Nieciecza przekazała tylko część danych, dlatego w większości porównań jej brakuje.
Suma przychodów wzrosła z 1 270 mln zł do 1 587 mln zł. Każda z czterech kategorii pobiła własny rekord. Przychody komercyjne, czyli głównie sponsoring, urosły o 122 mln zł do 530 mln zł. Dzień meczowy dał 278 mln zł, o 64 mln zł więcej. Scentralizowane prawa mediowe i marketingowe, wypłacane przez Ekstraklasę SA i UEFA, sięgnęły 478 mln zł, o 50 mln zł więcej. Transfery przyniosły 301 mln zł, o 81 mln zł więcej niż przed rokiem.
Te pieniądze nie rozkładają się równo. Sześć najwyżej sklasyfikowanych klubów, Legia, Lech, Jagiellonia, Raków, Górnik i Pogoń, odpowiada za 66% przychodów całej ligi. Legia z 290,5 mln zł i Lech z 248,4 mln zł jako jedyne przekroczyły 200 mln zł. Na drugim końcu Radomiak, Arka i Korona mieszczą się w przedziale 35 do 37 mln zł, a więc każdy z nich to około 12% budżetu Legii.
O tym, jak wyglądał poprzedni rekord, pisaliśmy rok temu w tekście o raporcie za sezon 2024/2025. Tym razem chcemy jednak pójść o krok dalej niż ranking przychodów.
Przychody rosną, wynik netto nie
Raport na kartach poszczególnych klubów podaje wynik netto za sezon. Zsumowaliśmy te liczby sami, bo Grant Thornton nie prezentuje ich w jednym miejscu. Wynik dla 17 klubów (bez Termaliki, która nie podała danych) to minus 91,5 mln zł. Zysk wykazało siedem klubów, strata przypadła dziesięciu.
Źródło: karty klubów w raporcie „Finansowa Ekstraklasa 2025/2026″, Grant Thornton. Bruk-Bet Termalica Nieciecza nie podała wyniku netto.
Dwie liczby ciągną ten bilans w przeciwne strony. Bez straty Widzewa liga wychodzi niemal na zero (plus 0,7 mln zł). Bez zysku Jagiellonii, który jak wyjaśniamy niżej jest w większości zyskiem na papierze, pozostałe kluby tracą łącznie ponad 160 mln zł. Sam raport przyznaje, że koszty operacyjne ligi wyniosły 1 529 mln zł, a więc niemal tyle samo, co przychody z działalności podstawowej i transferów razem wzięte.
Innymi słowy: liga zarobiła rekordowo dużo i prawie wszystko wydała. Wzrost przychodów o 25% nie przełożył się na zysk, tylko na wyższe pensje, droższe transfery i większe akademie.
Widzew: 143,6 mln zł od właściciela i pensje wyższe niż przychody
Największa strata w lidze ma prostą przyczynę. W marcu 2025 roku większościowym udziałowcem Widzewa został Robert Dobrzycki, a klub w kolejnym sezonie dostał od niego 143,6 mln zł w formie podwyższenia kapitału. Za te pieniądze kupił zawodników za około 100 mln zł (bilans transferowy Widzewa to minus 99,1 mln zł, najgorszy w lidze) i podniósł wynagrodzenia o ponad 230%. Przychody w tym czasie wzrosły o 5%.
Efekt: wynagrodzenia razem z amortyzacją zawodników sięgnęły 101,1 mln zł przy 67,3 mln zł przychodów, czyli 150%. Obowiązujący od tego sezonu limit UEFA to 70%. Grant Thornton liczy też wersję z uwzględnieniem dokapitalizowania i wtedy wskaźnik spada do 48%, ale to pokazuje tylko, że rachunek zgadza się dzięki właścicielowi, a nie dzięki klubowi. Sportowo Widzew skończył na 14. miejscu i utrzymał się dopiero w ostatniej kolejce. Punkt kosztował go 1,99 mln zł wynagrodzeń, drożej płaciła tylko Legia.
„W nowym sezonie nadal będziemy inwestować w jakość zespołu, ale już nie na taką skalę. Priorytetem jest przejście z etapu dużych wydatków do etapu stabilizacji” – pisze w raporcie Łukasz Biernacki, dyrektor finansowy Widzewa.
Widzew nie jest wyjątkiem, tylko skrajnym przypadkiem. Raport wymienia sześć klubów, które w sezonie dostały od akcjonariuszy podwyższenie kapitału: obok Widzewa to Pogoń (13,1 mln zł), Wisła Płock (9,5 mln zł), GKS Katowice (9,0 mln zł), Górnik (4,5 mln zł) i Korona (3,0 mln zł). Razem 182,7 mln zł, których Grant Thornton nie liczy do przychodów, bo nie zostały wypracowane przez klub. Te pieniądze nie mieszczą się w rekordowym 1,587 mld zł, ale bez nich część tego rekordu nie byłaby możliwa.
Jagiellonia: 71 mln zł zysku, na który klub poczeka do 2028 roku
Na drugim biegunie jest Jagiellonia. Klub z Białegostoku pierwszy raz w historii raportu wszedł na podium przychodów (169,7 mln zł) i wykazał najwyższy zysk netto w lidze: 71,1 mln zł. Podstawą są dwa transfery zagraniczne: wychowanek Oskar Pietuszewski trafił do FC Porto za około 32 mln zł, a Bartosz Mazurek do RB Salzburg za około 28 mln zł. Razem z mniejszymi transakcjami Jagiellonia sprzedała zawodników za 64,9 mln zł, czyli 38% swoich przychodów.
Ten zysk jest prawdziwy w sensie księgowym, ale nie gotówkowym. Marzena Romaniuk, wiceprezes klubu, tłumaczy w raporcie, że wynik liczony jest memoriałowo i obejmuje 54,6 mln zł należności, które będą spływać w ratach aż do września 2028 roku. Klub zaksięgował całą wartość umów w tym sezonie, choć pieniądze zobaczy przez kolejne dwa lata.
Skala zmiany w Białymstoku jest i tak duża. W sezonie 2022/2023 cały budżet Jagiellonii wynosił 44,9 mln zł. Teraz same wpływy transferowe są wyższe od tamtej kwoty. Jagiellonia ma też najniższy w lidze udział wynagrodzeń w przychodach, 32%, i mimo to drugi raz z rzędu zajęła 3. miejsce w tabeli. Zysk chce przeznaczyć na budowę bazy treningowej.
Legia: 88 mln zł z transferów i strata
Legia obroniła pierwsze miejsce w rankingu przychodów tylko dzięki sprzedaży zawodników. Jan Ziółkowski odszedł do AS Roma, Maxi Oyedele do RC Strasbourg, Ryoya Morishita do Blackburn, a Steve Kapuadi do Widzewa. Łącznie 88,3 mln zł, o 78,3 mln zł więcej niż rok wcześniej i najwięcej w historii klubu. Karol Zając, dyrektor finansowy Legii, pisze w raporcie, że zysk na tych transakcjach wyniósł około 56 mln zł.
Mimo to klub zamknął sezon stratą 17,5 mln zł. Przychody z podstawowej działalności spadły o 18,7 mln zł, do 202,1 mln zł, bo Legia odpadła z Pucharu Polski w 1/16 finału, a w Lidze Konferencji skończyła na fazie ligowej. Po drugiej stronie stoją najwyższe koszty operacyjne w lidze, 258,3 mln zł, w tym 115,9 mln zł wynagrodzeń bez amortyzacji, jako jedyny klub powyżej 100 mln zł. Każdy punkt w tabeli kosztował Legię 2,36 mln zł pensji, najdrożej w Ekstraklasie. Klub skończył na 6. miejscu i nowy sezon rozpoczął bez europejskich pucharów.
„Nowy sezon rozpoczynamy bez przychodów z europejskich pucharów, co oznacza konkretną lukę przychodową. Budżet planujemy ostrożnie, przyjmując konserwatywne założenie miejsca w tabeli” – Karol Zając, dyrektor finansowy Legii Warszawa.
Zając zwraca przy tym uwagę na coś, co w rankingu przychodów ginie: części przychodów Legia nie zawdzięcza tabeli. Dzień meczowy (61,6 mln zł), sklep, sponsoring i wykorzystanie stadionu poza meczami dały klubowi stabilną podstawę, którą według niego klub budował przez ostatnie lata w tempie kilkudziesięciu milionów rocznie. Legia ma też największą bazę kibiców w systemach biletowych, ponad milion osób, i najwyższy przychód z dnia meczowego w przeliczeniu na widza, 112 zł.
Górnik: wicemistrz za 41% przychodów
Jeśli szukać klubu, który w tym raporcie wypada najlepiej, to Górnik Zabrze. Wicemistrz Polski i zdobywca Pucharu Polski po 54 latach niemal podwoił przychody, z 57,5 mln zł do 111 mln zł, i wykazał drugi najwyższy zysk netto w lidze, 21,3 mln zł. Pomogły transfery za 35,6 mln zł: Dominik Sarapata do FC Kopenhaga za około 17 mln zł i Ousmane Sow do Brøndby za około 11 mln zł.
Wynagrodzenia pochłonęły w Zabrzu 41% przychodów, drugi najniższy wskaźnik po Jagiellonii. Na wykresie zestawiającym koszt wynagrodzeń z liczbą punktów Górnik jest klubem, który zdobył najwięcej ponad to, co wynikałoby z jego budżetu. Do tego dochodzi druga frekwencja w lidze, średnio 23 888 widzów i 85% zapełnienia stadionu, więcej niż na Legii.
Odwrotny przykład to Raków. Klub z Częstochowy podniósł przychody z podstawowej działalności o 57%, do 104,4 mln zł, dzięki 1/8 finału Ligi Konferencji i finałowi Pucharu Polski. Ale po rekordowym sezonie transferowym 2024/2025 (76,5 mln zł) tym razem sprzedał zawodników tylko za 19 mln zł, a kupił za 32 mln zł. Wynik: strata 23,1 mln zł i spadek z podium na 4. miejsce. Bartosz Kuc, dyrektor finansowy Rakowa, wskazuje na jeszcze jeden problem: stadion na 5,5 tys. miejsc sprawia, że dzień meczowy to zaledwie 8% przychodów klubu.
Kto sfinansował rekord
Gdy złoży się te historie razem, widać, skąd wzięło się 317 mln zł wzrostu. Po pierwsze z zagranicy: z 301 mln zł przychodów transferowych 256 mln zł przyszło z klubów spoza Polski. Po drugie od właścicieli, którzy dołożyli co najmniej 182,7 mln zł kapitału. Po trzecie z Europy: UEFA wypłaciła Lechowi około 58 mln zł, Legii około 45 mln zł, Rakowowi 39,6 mln zł. Po czwarte od samej ligi, która po raz pierwszy wypłaciła klubom ponad 300 mln zł.
Raport ostrzega, żeby przychodów transferowych nie traktować jak stałego źródła. Średnia z sześciu ostatnich sezonów to 202 mln zł, a wartość zawodników zależy od formy reprezentacji, postrzegania ligi i kursu złotego. Dziesięć z 18 klubów miało w sezonie przychody transferowe poniżej 10 mln zł. Korona i Arka nie sprzedały nikogo za pieniądze.
Co z tego wynika dla ludzi pracujących w klubach
Rosnące przychody oznaczają większe organizacje. Wynagrodzenia w klubach to średnio w 78% pensje pierwszej drużyny i sztabu, w 14% administracja, w 8% druga drużyna i zespoły młodzieżowe. Przy 115,9 mln zł wynagrodzeń Legii oznacza to kilkanaście milionów złotych rocznie na pracowników biura, marketingu, sprzedaży i obsługi meczu. Cztery kluby, Legia, Widzew, Lech i Raków, wydają na wynagrodzenia ponad 60 mln zł rocznie. Większość ligi mieści się w przedziale 20 do 50 mln zł.
Największy wzrost zatrudnienia będzie w akademiach. Kluby wydały na nie 142 mln zł, o 45% więcej niż rok wcześniej. Legia przeznaczyła 31 mln zł (o 80% więcej), Lech 25,3 mln zł, a nowy projekt Lech Future trenuje już 5 tys. dzieci. Jagiellonia buduje bazę treningową, a Widzew przy trzecich w lidze przychodach z dnia meczowego (22,1 mln zł) dopiero zaczyna zarabiać na cateringu, którego dziś nie ma w ogóle.
Sprzedaż gadżetów rośnie wolniej niż całość, ale też bije rekordy. Lech sprzedał 30 154 koszulki i 64 411 szalików, Legia 35 615 koszulek i 23 592 szaliki. Lech wyprzedził przy tym Legię w przychodach z merchandisingu: 24,4 mln zł wobec 19,8 mln zł. Rok temu kolejność była odwrotna, o czym pisaliśmy w tekście o merchandisingu Ekstraklasy.
Jest jeszcze jeden wskaźnik, który zmieni pracę działów sprzedaży. Przychód z dnia meczowego na jednego kibica wzrósł w całej lidze z 40 zł do 46 zł, przy czym liczba kibiców rosła wolniej (13%) niż wpływy (30%). Kluby zarabiają więc coraz więcej na tym samym widzu, przez karnety, catering i loże. Lech zarobił na organizacji meczów 36,9 mln zł netto, Legia 32,8 mln zł, Pogoń 16,2 mln zł. Szesnaście z osiemnastu klubów miało na dniu meczowym wynik dodatni.
Komentarz redakcji
Rekord 1,587 mld zł jest prawdziwy, ale rankingi przychodów mierzą tylko, ile pieniędzy przepłynęło przez klub, a nie ile w nim zostało. Wynik netto pokazuje, że w sezonie 2025/2026 Ekstraklasa jako całość dołożyła do interesu, a zyski skoncentrowały się w dwóch klubach, z których jeden zaksięgował pieniądze na trzy lata naprzód. Wzrost finansują właściciele, zagraniczne kluby kupujące zawodników i UEFA, a każde z tych źródeł może w kolejnym sezonie wyschnąć: Legia już gra bez pucharów, Widzew zapowiada hamowanie, Raków odczuł koniec transferowej hossy. Prawdziwym testem będzie limit 70% wynagrodzeń, który UEFA wprowadziła od tego sezonu, i to, ilu klubów nie stać na jego spełnienie bez dopłat akcjonariuszy. Dziś limit przekracza sześć klubów, a wśród tych, które dostały dopłaty od właścicieli, po ich uwzględnieniu przekracza go tylko Korona. Dla osób pracujących w branży wniosek jest praktyczny: najstabilniejszym pracodawcą nie jest ten klub, który ma największe przychody, tylko ten, który jak Górnik czy Jagiellonia zarabia więcej, niż wydaje na pensje. Za rok sprawdzimy, czy w tabeli wyników netto przybyło klubów na plusie.