Michał Wrzosek i Żabka. Grahamka, która podzieliła internet
Przez lata był jednym z najostrzejszych krytyków Żabki, a od 7 października jest twarzą jej nowej grahamki. Dr Michał Wrzosek, dietetyk z ponad 2,7 mln obserwujących, pomógł sieci poprawić skład bułki i wypromował ją jeżdżącym po Warszawie „grahamkowozem”. Filmy z kampanii obejrzały miliony osób, a pod nimi rozgorzała dyskusja. Jedni widzą w tym krok w stronę lepszego jedzenia tam, gdzie Polacy i tak robią zakupy. Drudzy pytają, czy dietetyk nie użyczył swojej wiarygodności sieci, którą sam nazywał „fabryką uzależnień”.
TLDR? ;-) W tym artykule przeczytasz o:
Kim jest Michał Wrzosek i jak duże ma zasięgi na tle innych twórców.
Jak wyglądała kampania z grahamkowozem i ile wyświetleń zebrały filmy na TikToku, Instagramie i YouTube.
Co dokładnie zmieniło się w składzie grahamki.
Jak Wrzosek odpowiedział na zarzut, że „sprzedał się Żabce”.
Najczęściej zadawane pytania
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Podziel się swoją opinią.
Jakie argumenty padły w dyskusji na LinkedInie i Instagramie, zarówno za współpracą, jak i przeciw niej.
Dlaczego spór dotyczy też franczyzobiorców Żabki i własnego biznesu Wrzoska, Centrum Respo.
Kim jest Michał Wrzosek
Michał Wrzosek to doktor dietetyki, dietetyk kliniczny i sportowy oraz współzałożyciel i prezes Centrum Respo, które według danych za 2024 rok jest największym centrum dietetycznym online w Polsce z przychodami rzędu 35 mln zł. Od ponad dekady buduje rozpoznawalność na tym, że sam przeszedł drogę, o której opowiada: jako czternastolatek ważył ponad 100 kilogramów.
Jego konta śledzi łącznie ponad 2,7 mln obserwujących: około 766 tys. na Instagramie, 1,1 mln na TikToku, 872 tys. na YouTube i niespełna 600 na X (dane z profilu dietetyka na PracaSport.pl z 8 października 2026 roku). To liczby zsumowane z kilku platform, więc te same osoby mogą być w nich policzone więcej niż raz. W naszym zestawieniu Ludzi sportu Wrzosek zajmuje czwarte miejsce pod względem łącznych zasięgów. Wyprzedzają go tylko Lukas Podolski, Anna Lewandowska i Adam Modzelewski, a za nim są m.in. Ewa Chodakowska, Krzysztof Stanowski i Zbigniew Boniek. To skala, która stawia go w czołówce polskich twórców, a nie tylko w niszy dietetycznej.
Grahamkowóz pod Pałacem Kultury
Współpraca ruszyła 7 października. Żabka wprowadziła do sklepów „Bułkę grahamkę XXL”, której recepturę opracowała razem z Wrzoskiem. Bułka waży 80 g i kosztuje 1,19 zł, a do 20 października przy zakupie trzech sztuk 0,99 zł za sztukę. Promocja ruszyła jednocześnie w kanałach sieci i na kontach dietetyka. Każdy materiał jest oznaczony jako współpraca reklamowa.
Głównym rekwizytem kampanii był pojazd w kształcie ogromnej grahamki. Na jednym z filmów widać, jak powstawał w pracowni z pianki i płyt, na innych Wrzosek jeździ nim po Warszawie, zaczepia przechodniów i częstuje ich kanapkami z nowej bułki. Na TikToku najpopularniejszy okazał się przejazd przed Pałacem Kultury i Nauki, który obejrzało ponad milion osób.
Na Instagramie najwięcej reakcji zebrał film z budowy grahamkowozu: 18 682 polubienia, 203 komentarze i 1949 udostępnień. Drugi w kolejności, z podpisem „Doktor grahamka z grahamką w grahamce”, ma 14 144 polubienia, 236 komentarzy i 1406 udostępnień. Najwięcej komentarzy, bo 386, zebrał jednak zapowiedź współpracy, nagrana dzień przed premierą. To pod nią toczyła się najostrzejsza dyskusja.
Wrzosek sam opublikował oba składy. Poprzednia grahamka zawierała 41% mąki pszennej graham, 29% zwykłej mąki pszennej, wodę, drożdże, cukier, sól, olej rzepakowy i kwas askorbinowy jako środek do przetwarzania mąki. Nowa ma 70% mąki graham, wodę, drożdże, gluten pszenny, mąkę pszenną, sól i ten sam kwas askorbinowy.
Z bułki zniknęły więc cukier i olej, a udział mąki graham wzrósł z 41% do ponad 70%. Według dietetyka 100 g grahamki zawiera 7,3 g błonnika i 10 g białka. Na opakowaniu podano 228 kcal na 100 g, czyli około 182 kcal w jednej bułce. Wartości odżywczych starej wersji Wrzosek nie pokazał, o co pod jego postem dopytywał m.in. Mateusz Wyka, prezes firmy YWO.
Zostało to, czego część krytyków się czepia. Nowa grahamka nadal rośnie na drożdżach, a nie na zakwasie, a do sklepów trafia zamrożona i jest dopiekana na miejscu. Pod postem pojawiło się też pytanie Hanny Kondak, czym żywią się drożdże, skoro w składzie nie ma cukru. Odpowiedź jest prosta: drożdże korzystają z cukrów, które powstają z rozkładu skrobi zawartej w mące.
„Sprzedałem się Żabce?” Odpowiedź Wrzoska
Po kilku dniach krytyki Wrzosek odpowiedział na LinkedInie. Wpis z 10 października zaczyna od ironicznego cytatu z komentarzy, a potem wylicza trzy punkty: wynik sprzedaży, zmiany w składzie i deklarację niezależności.
„To, że pomogłem poprawić skład grahamki w Żabce, nie oznacza, że mnie kupili albo że się sprzedałem. Mam pełną wolność słowa i ta współpraca w żaden sposób tego nie zmienia. Jeśli Żabka zrobi coś, co uważam za złe, będę po tym jechał dokładnie tak samo jak wcześniej. Nie oddałem swojej niezależności w zamian za współpracę.” – Michał Wrzosek, LinkedIn
Najczęściej powtarzaną liczbą z wpisu jest 150 tys. grahamek zjedzonych w pierwsze trzy dni. To dane podane przez samego Wrzoska, Żabka nie przedstawiła ich publicznie. Komentujący szybko je przeliczyli. Na koniec sierpnia Żabka miała 13 256 sklepów, więc 150 tys. bułek w trzy dni daje średnio niecałe cztery grahamki dziennie na sklep.
„Nigdy nie widziałem w Żabce nikogo kto by grahamkę kupował. I statystyka to potwierdza. 150 tys grahamek przez 3 dni, w 13000 sklepów? To 3 grahamki dziennie na lokalizację.” – Michał Prądzyński, menedżer w branży agrotechnicznej
Wcześniej nazywał Żabkę „fabryką uzależnień”
Zarzut niekonsekwencji nie wziął się znikąd. W 2023 roku Wrzosek pisał na LinkedInie, że konsekwentnie nie współpracuje z żadnymi markami i rozwija wyłącznie Centrum Respo. Latem 2025 roku nazwał Żabkę „fabryką uzależnień”, wymieniając piwo w promocji, energetyki, fast foody i zdrapki za zakup czterech piw. Krytykował też pakiety piwne w aplikacji sieci. Wirtualne Media odnotowały wtedy, że wpis został później złagodzony, a nazwa sieci z niego zniknęła.
Wrzosek nie twierdzi, że zmienił zdanie. W materiałach z premiery mówił, że wcześniej krytykował najgorsze produkty Żabki i jej aplikację, i że w tych sprawach myśli tak samo. Swoją decyzję tłumaczył tym, na co ma realny wpływ. Jak mówił, nie ma mocy, żeby zakazać sklepowi sprzedaży alkoholu czy parówek w cieście, ale może poprawić skład pieczywa, które kupują miliony ludzi.
Ten argument wraca w całej dyskusji. Wrzosek wyszedł z założenia, że na współpracy komercyjnej można zarobić, a w sieci tej wielkości trudno zmienić coś więcej niż pojedynczy produkt. Spór dotyczy tego, czy taka zmiana jest warta ceny, jaką może zapłacić jego wiarygodność. Sprawy nie ułatwia kalendarz: grahamka trafiła do sklepów tego samego dnia co pizza Książula, a tuż po premierze Sejm zajmował się nocną prohibicją i zakazem promocji alkoholu, o czym sam Wrzosek mówił w jednym z popularnych filmów (256 tys. wyświetleń na YouTube).
Najpopularniejszy komentarz: „składowo to jest dalej niestety syf”
Pod wpisem na LinkedInie najwięcej reakcji, bo 129, zebrał komentarz Kamila Sakałusa, który zarządza dużą gastronomią i handluje produktami spożywczymi. Odpowiedziało na niego 13 osób. Sakałus nie zarzuca Wrzoskowi sprzedania się, tylko podważa sam produkt.
„Panie Michale, składowo to jest dalej niestety syf. Redukcja cukru i powiększenie mąki graham nic tu nie zmieniają. Podstawowym problemem jest użycie tu polepszacza w postaci środka do przetwarzania mąki. Po co się go daje? By uciąć koszty i poprawić strukturę mąki niskiej jakości. W tej bułce powinien być skład pod tytułem: mąka, woda, zakwas żywy (…)” – Kamil Sakałus
Pod komentarzem wywiązała się dyskusja o kwasie askorbinowym, czyli witaminie C. Karolina Lesik zapytała ironicznie, czy „syfem” ma być witamina C, a Michał Nycz pisał, że służy ona do zatrzymania pleśni i fermentacji w półprodukcie. Sakałus odpowiadał, że w mrożonym pieczywie chodzi o coś innego.
„Daje się go po to, by poprawić strukturę ciasta, elastyczność, i wreszcie kwas askorbinowy zmniejsza pory w wypieczonej bułce, powoduje że są równomierne te dziurki. Innymi słowy to polepszacz, który maskuje kiepskiej jakości mąkę. I rzecz ostatnia. Pieczywo się piecze w 180-200 stopniach, witamina c takiej temperatury nie wytrzyma, więc nie o żadne właściwości konserwujące tu chodzi.” – Kamil Sakałus
Nycz przyznał mu rację co do technologii, ale odwrócił pytanie: czemu witamina C miałaby szkodzić, skoro bez niej bułki musiałyby kosztować więcej? Remo Trenkler dorzucił, że w recepturze brakuje jeszcze jednego składnika, czasu. Hubert Latarski, dyrektor techniczny Domu Mody Klif, podsumował to tak:
„Ja w pełni popieram Kamil Sakałus, że ten produkt nie jest żadnym dietetycznym cudem, ani w pełni zdrowym, naturalnym produktem. Jedyny fakt, że jest lepszy od tego co było…” – Hubert Latarski
Michał Maliszewski z firmy Britenet odpisał Sakałusowi, że metoda małych kroków sprawdzi się lepiej niż nagła rewolucja. Mateusz Białas, scenarzysta i strateg marketingowy, napisał, że rozumie obie strony, ale części oczekiwań krytyków może się w takiej sieci nie dać spełnić i nie warto zaklinać rzeczywistości.
Healthwashing czy krok we właściwą stronę
Najczęściej powtarzany zarzut dotyczy healthwashingu, czyli przedstawiania produktu jako zdrowego tylko dlatego, że wypada lepiej od sąsiadów na półce. Paweł Maciążek, prezes aplikacji FoodFarmer, zaczął od obrony Wrzoska przed zarzutem „sprzedania się”, ale postawił inny problem.
„Moim zdaniem poprawienie składu przemysłowej bułki nie oznacza automatycznie, że stworzyliśmy zdrowy produkt. Nadal mówimy o pieczywie produkowanym na masową skalę. Nie wiemy zbyt wiele o procesie produkcji, czasie fermentacji czy jakości użytych surowców. (…) Doceniam próbę poprawy składu, ale obawiam się, że granica między realną poprawą jakości a healthwashingiem może być tutaj bardzo cienka.” – Paweł Maciążek, FoodFarmer (25 reakcji)
Podobnie argumentował Dariusz Gradek, który zawodowo odpowiada za rozwój biznesu i strategię firm. Jego zdaniem 150 tys. bułek to sukces marketingowy, ale niekoniecznie dowód zmiany nawyków. Zastanawiał się, czy poprawa jednej grahamki nie staje się narzędziem budowania wizerunku sieci, w której znaczną część oferty stanowią produkty dalekie od zdrowego odżywiania.
„Czy rzeczywiście budujemy rynek lepszej żywności, czy po prostu coraz skuteczniej wykorzystujemy marketing do jej sprzedaży? Bo jedno nie musi oznaczać drugiego.” – Dariusz Gradek
Ostrzejsi byli inni. Bartosz Wasilewski z Torero Solutions zastanawiał się, co jest mocniejszym efektem akcji: to, że Wrzosek zmienił grahamkę „z okropnego badziewia na mniej okropne, ale wciąż przemysłowe pieczywo”, czy to, że Żabka zmieniła sposób, w jaki Wrzosek wypowiada się o Żabce. Wychodziło mu, że to drugie. Damian Masel, organizator wydarzeń biznesowych, pisał o braku konsekwencji i o „zdrowych” grahamkach, które mają „przykryć pudrem brud” (9 reakcji). Rafał Kula, który pomaga firmom w budowaniu zdrowych zespołów, ironizował, że Wrzosek stał się twarzą „sklepu spożywczo-monopolowego” (19 reakcji). Żaneta G. dodała, że dla niej to wyłącznie ocieplanie wizerunku sieciówki.
„A moje grahamki to 70 % mąki graham, 30% mąki orkiszowej lub chlebowej, zakwas i sól. Koniec. (…) zero cukru, zero drożdży, zero ulepszaczy. Dla mnie to nie zmiana produktu na korzyść konsumenta, to tylko »kosmetyka«.” – Kamila Bzowska, menedżer produktu
Dawid Medwediuk, konsultant SEO, skwitował całą sprawę krótko: po bułkę idzie się do lokalnej piekarni, a nie do dyskontu czy sklepu sieciowego. Julita Chodzyńska z agencji PR Public Dialog zwróciła uwagę, że nowa grahamka leży w Żabce obok „turbokalorycznej” pizzy Książula, i dopisała hashtag #healthwashing.
Obrońców też nie brakowało. Konrad Podosek, prezes ScrumSoft, pisał, że „o to chodzi, oddolnie, krok po kroku” i porównał zmianę do napojów „zero”, które upowszechniły się, gdy klienci zaczęli ich szukać. Klaudia Rzepka poprosiła o ulepszanie kolejnych produktów, a Jowita Pietras żartowała, że „tym razem się upiecze”. Paulina Rzążewska, producentka seriali, broniła samej Żabki.
„Jest jakaś nagonka na Żabkę, a przecież nikt nikogo nie zmusza do kupowania tam. To nie jest organizacja zobligowana do promowania zdrowych nawyków, tylko biznes.” – Paulina Rzążewska
„Dziś rano spróbowałem. Pierwszy raz w życiu grahamka mi smakuje. Dzięki! Nie mam problemu z tym, że skomercjalizował Pan wiedzę czy wizerunek.” – Łukasz Wydra, adwokat
Adam Kałużny z Banku Pekao przypomniał, że zarzut „sprzedali się” słyszał już jako nastolatek pod adresem zespołu Green Day, gdy ten trafił do MTV. Jego zdaniem takie teksty biorą się z zawiści. Krzysztof Ratajczak napisał, że pokazał akcję synowi interesującemu się zdrowym odżywianiem jako przykład osoby, która dopięła swego i zrobiła coś, co może pomóc wielu osobom.
Franczyzobiorcy, aplikacja i pizza Książula
Część komentarzy w ogóle nie dotyczy bułki, tylko firmy, która ją sprzedaje. Dwa dni przed premierą Kanał Zero opublikował reportaż, w którym franczyzobiorcy Żabki opowiadali o długach i pracy po kilkanaście godzin dziennie. Sieć odpowiadała, że jej model jest rentowny, a większość franczyzobiorców nie ma zadłużenia wobec Żabki. Jacek Grygiel pisał na LinkedInie, że franczyzobiorcy „na pewno cieszą się tak samo jak autor zmodyfikowanej bułki”, a promowanie Żabki to dla niego jawne popieranie praktyk firmy.
Aleksander Żuk, który deklaruje, że stosuje się do rad Wrzoska, przypomniał mu wcześniejszą krytykę „taniej dopaminy z hazardu w promocji” i zauważył, że w aplikacji Żabki nic się nie zmieniło. Przemek Cmela zwrócił uwagę na zbieżność dat: z jednej strony grahamka ulepszona przez uznanego dietetyka, z drugiej produkt firmowany przez innego znanego twórcę. Pizza Książula trafiła do Żabki tego samego dnia i również wywołała falę krytyki.
Instagram: od „będę” do „jeden obserwator mniej”
Na Instagramie dyskusja była krótsza w formie, ale ostrzejsza w tonie. Pod filmem z budowy grahamkowozu użytkowniczka kaminoan.ek napisała, że mimo współpracy liczy na dalsze wytykanie Żabce jej strategii marketingowych. Wrzosek odpowiedział jednym słowem: „będę”. Ta odpowiedź zebrała 182 polubienia, więcej niż sam komentarz (160).
Pod zapowiedzią współpracy najwięcej polubień, bo 224, zebrał komentarz piekarza rzemieślniczego marcin.m.i. Zwracał w nim uwagę, że ważniejszy od składu jest proces. Bułka na drożdżach, która rośnie godzinę czy dwie, to według niego produkt „tragicznej jakości dla człowieka”, a dobre pieczywo powinno fermentować od 24 do 40 godzin. Poprosił Wrzoska o pełny skład, czas fermentacji i indeks glikemiczny.
„Panie Michale, reklamy alkoholu (i słusznie) Panu przeszkadzają, bo niszczą życie rodzin. Natomiast Żabka, która poprzez swój wyzyskujący system doprowadziła do długów wśród wielu franczyzobiorców (…). To już Panu nie przeszkadza, bo dobrze zapłacili? Jak widać każdy ma swoją cenę.” – prezes_reaktora, Instagram (148 polubień)
Podobnych głosów było więcej. Użytkownik dobry.dobi przypominał, że Wrzosek krytykował Żabkę jako sklep „żartujący na zdrowiu Polaków”. Ewa Mordarska napisała, że śledzi wszystko, co robi dietetyk, ale uważa, że Żabki należy przestać nie tylko reklamować, ale i odwiedzać. Nina.wuwu przyznała, że szanuje sam produkt, ale nie umie oderwać go od sieci, która jej zdaniem chce ocieplić wizerunek. Bod.marcin poszedł dalej: „Zawiodłem się. Żabka to same uzależnienia. Jeden obserwator mniej”.
Część komentarzy była po prostu żartobliwa. Konto suplementujemy napisało, że właśnie „dotarło na koniec internetu”, ktoś inny skomentował krótko „Serio kurde? Książulo 2.0”, a profil sprawnymarketing ocenił akcję jako „iconic”. Pod zapowiedzią pojawiły się też pytania czysto praktyczne, na przykład o gramaturę i kaloryczność nowej bułki.
YouTube Shorts i porównania z pizzą
Filmy z kampanii trafiły też na YouTube Shorts, gdzie są oznaczone jako płatna promocja. Najpopularniejszy, „Pomyślałem: zróbmy największą grahamkę”, ma 379 tys. wyświetleń. Kolejne materiały o grahamce zebrały od 127 tys. do 220 tys. wyświetleń, a łącznie pięć filmów przekroczyło milion.
Ton komentarzy na YouTube był wyraźnie łagodniejszy. Pod filmem „Jak Warszawiacy oceniają smak grahamki” najwięcej polubień (295, w tym serduszko od autora) zebrał wpis, że bułka „na pewno lepsza niż pizza Książula”. Inny użytkownik nazwał akcję „pstryczkiem w nos” niezdrowych alternatyw, choć dodał, że Żabka nieładnie zachowuje się wobec swoich kontrahentów. W tym samym wątku ktoś napisał, że sieć kojarzy mu się ostatnio ze łzami i cierpieniem franczyzobiorców.
Własna marka czy sieć z alkoholem przy kasie
W tle całej dyskusji jest pytanie o model zarabiania dietetyka z milionowymi zasięgami. Wrzosek ma własny biznes: Centrum Respo, aplikację i program dietetyczny, z którego klienci korzystają, bo sami chcą zmienić nawyki. Przy premierze grahamki podkreślał, że odrzucił wiele propozycji wypuszczenia własnej wody witaminowej czy batona proteinowego, bo uważał je za słabe produkty.
Żabka daje mu coś, czego Respo nie da: dostęp do ludzi, którzy o diecie nie myślą, a do sklepu przy osiedlu wchodzą codziennie. To ten sam argument, którego bronią jego zwolennicy. Krytycy odpowiadają, że właśnie dlatego cena jest wysoka. Dietetyk, który latami ostrzegał przed alkoholem, energetykami i fast foodami, staje się twarzą sieci, w której te produkty są codziennością, a jego nazwisko może pracować na wizerunek całej marki, a nie jednej bułki.
Sam Wrzosek zapowiada, że grahamka może być początkiem większej współpracy i kolejnych produktów z poprawionym składem. Pytanie, czy ta współpraca przyniesie mu więcej dobrego czy złego, pozostaje otwarte. Odpowiedź będzie zależeć od tego, co trafi na półki w następnej kolejności i czy dietetyk dotrzyma deklaracji, że w razie potrzeby skrytykuje Żabkę tak samo jak wcześniej.
Komentarz redakcji
Ta historia jest ciekawa, bo obie strony mają sensowne argumenty. Grahamka z 70% mąki graham i bez cukru jest lepsza od poprzedniej, ale wciąż jest mrożoną bułką na drożdżach, a nie pieczywem z rzemieślniczej piekarni. Wrzosek nie ukrywa, że to reklama, i jasno mówi, czego zmienić nie może. Komentujący też nie kłócą się o fakty, tylko o to, czy jeden lepszy produkt wystarczy, żeby twarz dietetyka sportowego stanęła obok sieci, którą sam krytykował. Na razie to on wyznaczył sobie poprzeczkę: obiecał, że jeśli Żabka zrobi coś złego, będzie mówił o tym tak samo jak wcześniej. Pierwszy sprawdzian przyjdzie przy kolejnym produkcie z jego udziałem albo przy następnej kontrowersji wokół sieci. Wtedy łatwiej będzie ocenić, kto na tej współpracy zyskał więcej.