Boom fitness w USA a rynek pracy w sporcie

Po raz pierwszy w historii więcej powierzchni handlowej w Stanach Zjednoczonych zajmują siłownie, salony i studia wellness niż sklepy sprzedające fizyczne produkty. W 2025 roku usługi odpowiadały za ponad 50% wszystkich wynajmowanych lokali handlowych. To punkt zwrotny, który tłumaczy, dlaczego w branży fitness i wellbeing pojawia się coraz więcej ofert pracy.
TLDR? ;-) W tym artykule przeczytasz o:
- Dlaczego siłownie i studia wellness po raz pierwszy w historii wyparły sklepy z powierzchni handlowej w USA.
- Jak gwałtowny wzrost rynku wellness wartego 2,1 biliona dolarów przekłada się na nowe miejsca pracy w sporcie i rekreacji.
- Co globalny trend oznacza dla polskiego rynku fitness i jakie zawody zyskają na tym najbardziej.
Siłownia zamiast sklepu z butami
Wall Street Journal powołuje się na dane firmy CoStar, jednego z największych na świecie dostawców informacji o rynku nieruchomości komercyjnych. Są one jednoznaczne: w 2025 roku usługi zajęły ponad 50% całkowitej wynajmowanej powierzchni handlowej w USA. Dla porównania, jeszcze 15 lat temu ich udział wynosił zaledwie 40%. To odwrócenie trwającego dekady trendu, w którym królowały sklepy odzieżowe, drogerie i sieciówki z elektroniką.
2,1 biliona dolarów i wciąż rośnie
Skala rynku robi wrażenie. Według Global Wellness Institute, organizacji badającej wydatki na zdrowie i dobrostan, globalny rynek wellness osiągnął w 2024 roku wartość 2,1 biliona dolarów. Uwzględnia on jedenaście segmentów, od spa i kosmetologii przez suplementację i odżywianie, aż po zdrowie psychiczne i medycynę prewencyjną.
Fitness zajmuje w tym torcie coraz większy kawałek. Studia i siłownie stanowiły w 2025 roku prawie 30% wszystkich nowych umów najmu wśród najemców usługowych w USA, podczas gdy jeszcze w 2016 roku było to 20%. Planet Fitness, jedna z największych sieci fitness na świecie, pozyskała w minionym roku ponad milion nowych członków i zapowiada otwarcie blisko 200 nowych lokalizacji w USA w samym 2026 roku.
Zdrowie najważniejsza wartość dla konsumentów
Za zmianą struktury wynajmu stoją dwa zjawiska. Pierwsze to konsumencki zwrot ku zdrowiu i wyglądowi, napędzany w dużej mierze przez media społecznościowe. Konsumenci bardziej niż kiedykolwiek dbają o to, jak wyglądają i jak się czują. Z kolei do klubów fitness coraz częściej przychodzi się całymi rodzinami lub ze współpracownikami, traktując trening jak wspólne wyjście po pracy.
Tą zmianę widać w USA bardzo wyraźnie. Sauny, studia pilates, a nawet studio symulujące biegi narciarskie na bieżniach wkomponowały się w tkankę miejską takich destynacji jak Nowy Jork obok kawiarni i restauracji.
E-commerce wypchnął sklepy, nie siłownie
Drugie zjawisko ma naturę czysto rynkową. Handel elektroniczny odpowiadał w 2025 roku za 16,4% całkowitej sprzedaży detalicznej w USA, wobec około 8% dekadę wcześniej. Sklepy odzieżowe, drogerie czy sklepy z artykułami biurowymi po prostu nie potrzebują już tyle fizycznej przestrzeni, bo coraz więcej sprzedają przez internet. Siłowni i gabinetów fizjoterapii przez internet nie zastąpisz.
W tej asymetrii tkwi sedno. Sektor usługowy zagospodarowuje lokale, z których wyprowadzają się tradycyjni sprzedawcy. Planet Fitness otworzyło szereg nowych klubów właśnie w przestrzeniach po zbankrutowanych aptekach sieci Rite Aid czy sklepach z materiałami do rękodzieła Joann. Mimo tych przeprowadzek wakaty na rynku nieruchomości handlowych w USA pozostają na historycznie niskim poziomie 4,4%.
Co to oznacza dla rynku pracy w sporcie?
Z perspektywy PracaSport.pl ten trend jest kluczowy. Ekspansja fitness i wellness to bezpośredni generator zatrudnienia w naszej branży. Instruktorzy, trenerzy personalni, fizjoterapeuci, menedżerowie obiektów sportowych, specjaliści od marketingu klubowego, dietetycy, recepcjoniści i koordynatorzy zajęć grupowych to tylko część zawodów, na które rośnie zapotrzebowanie.
Polska podąża tą samą ścieżką, choć z kilkuletnim opóźnieniem. Mamy dziś około 3 300 sieciowych klubów fitness, a penetracja rynku wynosi zaledwie 8% populacji wobec 15–16% w Niemczech czy Skandynawii. Raporty branżowe wskazują potencjał na ponad 1 600 nowych lokalizacji, głównie w miastach poniżej 100 tysięcy mieszkańców, gdzie duże sieci jeszcze nie dotarły. To dokładnie ten sam mechanizm, który obserwujemy w USA: usługi wypełniają przestrzeń, której sklepy już nie potrzebują.
Komentarz redakcji
To, co opisuje Wall Street Journal, nie jest chwilową modą, lecz strukturalną zmianą w tym, jak ludzie wydają pieniądze i spędzają czas poza domem. Przez kilkadziesiąt lat centrum handlowe było miejscem zakupów. Dziś coraz częściej jest miejscem ćwiczeń, regeneracji i dbania o siebie. Sklep można otworzyć online w ciągu godziny. Dobrego trenera personalnego, certyfikowanego instruktora pilates czy doświadczonego fizjoterapeutę sportowego nie zastąpi żaden algorytm ani platforma e-commerce.
Dla osób budujących karierę w sporcie i wellness to raczej dobra wiadomość. Rynek rośnie, przestrzeń fizyczna jest dostępna, a zapotrzebowanie na wykwalifikowaną kadrę wyprzedza podaż. Dotyczy to zarówno USA, gdzie Planet Fitness planuje 200 otwarć w jednym roku, jak i Polski, gdzie obserwujemy szybki wzrost liczby studiów fitness, akademii padla i gabinetów fizjoterapii sportowej. Ktoś musi w nich pracować. To szansa dla tych, którzy są gotowi się dokształcać i wejść do branży teraz, kiedy wciąż jest w fazie wzrostu.
Zdjęcie: Karsten Winegeart / Unsplash




