Michał Listkiewicz
Były sędzia i honorowy prezes PZPN
Michał Listkiewicz doszedł do finału mistrzostw świata z sędziowską chorągiewką, a dziewięć lat później stanął na czele PZPN. Jego prezesura przyniosła powrót reprezentacji na wielkie turnieje i przyznanie Polsce oraz Ukrainie EURO 2012. Przypadła też na ujawnienie rozległej korupcji w krajowym futbolu. Sam po latach przyznawał, że jako sędzia radził sobie lepiej niż jako prezes.
Data i miejsce urodzenia: 20 maja 1953, Warszawa
Najważniejsze role: sędzia liniowy finału mundialu 1990, prezes PZPN w latach 1999–2008
Obecnie: honorowy prezes PZPN i Polskiego Związku Teqball
Węgierski, dziennikarstwo i kurs sędziowski
Do zawodowej piłki wszedł inną drogą niż były reprezentant czy właściciel klubu. Studiował filologię węgierską na Uniwersytecie Warszawskim, pracował jako dziennikarz „Sportu” i „Sztandaru Młodych”. Znajomość języków później pomagała mu w międzynarodowym środowisku sędziów i działaczy.
Sędziowanie rozpoczął w 1973 roku. W rozmowach wspomina, że na kurs trafił niemal przypadkiem. Nie miał za sobą wielkiej kariery zawodniczej, którą chciałby przedłużyć w nowej roli. Musiał nauczyć się innego sposobu patrzenia na mecz: obserwowania nie tylko piłki, lecz także zachowań graczy, ustawienia i reakcji na własne decyzje.
W 1986 roku został arbitrem międzynarodowym FIFA. Dwa lata później pracował podczas mistrzostw Europy i igrzysk olimpijskich w Seulu. Następne przystanki stanowiły mundiale we Włoszech w 1990 roku i w Stanach Zjednoczonych w 1994. Karierę na boisku zakończył w 1996 roku.
Finał mundialu 1990: niespodziewana nominacja
8 lipca 1990 roku w Rzymie był sędzią liniowym finału RFN–Argentyna. Mecz prowadził Edgardo Codesal, a Niemcy wygrali 1:0. Listkiewicz został pierwszym polskim arbitrem uczestniczącym w finale piłkarskich mistrzostw świata.
Nie spodziewał się takiej nominacji. Wcześniej pracował już w półfinale Włochy–Argentyna, więc zakładał, że turniej się dla niego skończył. W wywiadzie dla PZPN opowiadał, że wiadomość zastała go przy hotelowym basenie. Sprzęt meczowy miał jeszcze niewyprany, bo zamierzał zająć się nim dopiero w domu. Koszulkę przygotowywał w pośpiechu, używając hotelowego szamponu.
Najczęściej zadawane pytania
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Podziel się swoją opinią.



