Pochodzenie: Trzcinno (Pomorze, okolice Miastka) Pseudonim: Roki Wykształcenie: dziennikarstwo, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu Ulubione dyscypliny: piłka nożna Redakcja bazowa: Meczyki.pl Na Twitterze od: marzec 2011
Mateusz Rokuszewski to dziennikarz piłkarski, w środowisku uważany za jednego z najlepszych znawców Ekstraklasy. Od sierpnia 2025 roku pracuje w Meczyki.pl. Wcześniej przez dziewięć lat był związany z Weszło, gdzie od 2019 do 2023 roku pełnił funkcję redaktora naczelnego, a potem przez dwa i pół roku z Canal+ Sport.
Jeden autobus dziennie i piątkowy dodatek do „Przeglądu”
Pochodzi z Trzcinna, wsi na Pomorzu Środkowym w okolicach Miastka, w której mieszkało około 300 osób. Do liceum miał 12 kilometrów i jeden autobus w ciągu dnia. Stałego internetu w domu nie miał niemal do końca szkoły średniej, a w domu rodzinnym nie było też Canal+. Piłkę oglądał w Polsacie Cyfrowym i w telewizyjnych magazynach, dużo czytał.
Sam też grał. Do klubu trafił w wieku 13–14 lat, później był przez pewien czas podstawowym zawodnikiem drużyny seniorów w lidze okręgowej, a przez pół roku występował na wypożyczeniu w juniorach Startu Miastko, którzy rywalizowali w makroregionie m.in. z Lechią Gdańsk i Arką Gdynia. Grał też w Diamencie Trzebielino. Szybko uznał, że zawodowcem nie zostanie, bo w drużynie był, jak mówi, „siódmy pod względem talentu”, a kluby wybierały najlepszych. Grę skończył, gdy zaczął studia.
Decyzja o dziennikarstwie zapadła w czasie szkoły średniej. Między powrotem ze szkoły a treningiem czytał „Przegląd Sportowy”, najchętniej piątkowy dodatek z reportażami Piotra Wołosika, Łukasza Olkowicza, Marka Wawrzynowskiego i Piotra Żelaznego. Potem odkrył „Futbol News”, w którym pisali Paweł Zarzeczny i . Taki styl, bardziej zadziorny od gazetowego, przekonał go, że chce robić to samo.
Najczęściej zadawane pytania
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Podziel się swoją opinią.
Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, równolegle zaczął też socjologię. Jak wspomina, do Poznania, gdzie łatwiej byłoby pokazać się przy Lechu, zabrakło mu jednego punktu. Ważną rolę odegrał Twitter, na którym w czasie jego studiów działali już m.in. Michał Pol i Tomasz Ćwiąkała. Rokuszewski mówi wprost, że został dziennikarzem także dzięki mediom społecznościowym.
Odpadł w castingu, a i tak trafił do Weszło
Pod koniec studiów, w 2013 roku, postanowił spróbować i zaczął wysyłać teksty do redakcji. Weszło opublikowało jego reportaż o trenerze juniorów Sparty Sycewice spod Słupska. Podopieczni tego szkoleniowca wygrywali z rówieśnikami z dużych akademii, zagrali z Milanem, a trzech z nich pojechało na testy do Barcelony. Tekst dobrze się przyjął i zapamiętał go Tomasz Ćwiąkała, z którym Rokuszewski od tej pory był w kontakcie. Później napisał jeszcze m.in. wywiad z Aleksem Gorgonem, grającym wtedy w Austrii Wiedeń, i reportaż o reprezentacji Polski księży.
Niedługo później Weszło ogłosiło casting. Zadaniem było podsumowanie kolejki Ekstraklasy. Według Rokuszewskiego zgłoszeń było około tysiąca, a do kolejnego etapu przeszło około 150 osób. Jego na tej liście nie było. Jedna z dwóch zatrudnionych wtedy osób szybko się jednak z redakcją rozstała, bo nie pasowała do niej charakterem. Ćwiąkała zaproponował wówczas Rokuszewskiego. Po okresie próbnym, w którym codziennie musiał oddać tekst, Stanowski uznał, że kandydat ma potencjał. W styczniu 2014 roku Rokuszewski zaczął pracę w Weszło.
„Ćwiąkale zawsze będę wdzięczny. Jest ważną osobą na tej drodze” – mówił w programie „Dwa Fotele” w 2025 roku.
Liga hiszpańska, pierwsza liga i daleka droga do Ekstraklasy
Na początek dostał pierwszą ligę i ligę hiszpańską. Tę drugą, jak opowiada, oddali mu koledzy, bo Stanowski czytał wszystkie teksty o Barcelonie i Realu i często je krytykował. Dla debiutanta okazało się to szansą: teksty o La Lidze pomogły mu przekonać szefa, że ma dobry warsztat. Na pierwszą relację z meczu Ekstraklasy czekał, jak wspomina, około półtora roku. Pojechał na mecz Zawiszy Bydgoszcz z Ruchem Chorzów w ostatniej kolejce sezonu 2014/15, bo z Torunia miał blisko. Oceny piłkarzy konsultował telefonicznie z Ćwiąkałą, który tego meczu nie oglądał.
Z pierwszych miesięcy pracy pamięta wywiad z Dariuszem Kubickim, trenerem Olimpii Grudziądz. Wyjechał z Torunia autobusem o piątej rano, a w klubie wzięto go za piłkarza, który miał przyjechać na testy. Gdy w trakcie rozmowy zapytał o grę syna trenera w prowadzonych przez ojca drużynach, Kubicki do końca wywiadu odpowiadał, że to głupie pytanie. Wywiad ukazał się bez autoryzacji, w całości. Rokuszewski nazywa to później cenną lekcją.
W latach 2017–2019 prowadził na Weszło cykl wywiadów „15 rund z Rokim”. Rozmawiał m.in. z Krzysztofem Piątkiem, Rafałem Gikiewiczem, Szymonem Żurkowskim i Sylwestrem Czereszewskim. Wizytę u tego ostatniego w Olsztynie wspominał jako spełnienie dziennikarskiego marzenia, bo jako nastolatek był pod wrażeniem jego gry. W 2018 roku był korespondentem Weszło na mistrzostwach świata w Rosji.
Ważnym tematem stał się dla niego Raków Częstochowa. Do Częstochowy wysłano go na reportaż, gdy Raków był beniaminkiem pierwszej ligi. Zrobił wtedy jeden z pierwszych głośnych wywiadów z Markiem Papszunem i spotkał się z właścicielem klubu, Michałem Świerczewskim, który przez trzy godziny pokazywał mu na laptopie klubowe listy skautingowe. Rokuszewski docenił, że w Rakowie usłyszał plan, który potem rzeczywiście realizowano. Przez częste pisanie o klubie przylgnęła do niego łatka kibica Rakowa. Jak mówi, odpadła, gdy zaczął krytykować klub w gorszym dla niego okresie.
Publicysta, nie łowca newsów
Rokuszewski nie jest dziennikarzem transferowym i sam to podkreśla. Kilka newsów podał przy okazji innych rozmów. Marcin Brosz podpowiedział mu podczas wywiadu powrót Rubena Jurado do Arki Gdynia. Ivan Runje z Jagiellonii zapowiedział z kolei przejście do Al-Ittihad, choć do transferu ostatecznie nie doszło. Rokuszewski próbował kiedyś budować bliskie relacje z ludźmi z klubów, ale po tym, jak źródło świadomie wprowadziło go w błąd w sprawie kontuzji piłkarza, zrezygnował. Dziś stara się nie podchodzić zbyt blisko piłkarzy, trenerów i działaczy, a z rynku newsów wybrał publicystykę: tłumaczenie, co dany transfer albo decyzja oznaczają dla klubu.
Przed kamerą: „Liga Minus”, „Stan Futbolu” i spór z Bońkiem
Przez lata był przekonany, że zawsze będzie pisał. Kiedy powstawały Weszło FM i kanał wideo, zajmował się głównie tekstami. Pierwszy raz wystąpił w „Lidze Minus” jesienią 2018 roku, a w „Stanie Futbolu” w maju 2019 roku. Do tego doszli „Weszłopolscy”, w których współtworzył pierwsze programy o Ekstraklasie m.in. z Jakubem Białkiem, Pawłem Paczulem, Wojciechem Kowalczykiem i Andrzejem Iwanem, a także autorski format „Roki wyjaśnia”. Z Kanałem Sportowym miał stałą umowę na dziesięć występów w miesiącu.
Szerszą rozpoznawalność przyniósł mu „Stan Futbolu” ze stycznia 2020 roku. W studiu był wtedy prezes PZPN Zbigniew Boniek, a Rokuszewski krytykował zatrudnienie Jerzego Brzęczka na stanowisku selekcjonera. Zarzucił Bońkowi, że przez jego kaprys reprezentacja marnuje mocne pokolenie, a wymiana zdań była potem szeroko komentowana. Przed programem uzgodnił z innymi dziennikarzami, że trzeba być stanowczym, bo inaczej Boniek zdominuje rozmowę. Sam przyznaje, że ten odcinek pozwolił mu „podjechać windą” tam, dokąd normalnie szedłby po schodach. W 2025 roku dodawał, że od tamtej pory zrobił 150 lepszych programów, ale tamten wraca przy każdej zmianie selekcjonera.
Redaktor naczelny Weszło
17 lipca 2019 roku został redaktorem naczelnym Weszło, zastępując Jakuba Olkiewicza. Jako naczelny prowadził rekrutacje i odpowiadał na liczne prośby o szansę od kandydatów. W 2020 roku mówił, że regularnie czyta teksty siedmiu, ośmiu osób, które przysyłają mu je od dłuższego czasu. Z redakcyjnej „Kuźni”, do której każdy mógł wysłać tekst, wyłowił Jana Mazurka i zaproponował mu etat.
Z czasem coraz trudniej było mu łączyć zarządzanie redakcją z własną karierą, bo występował niemal w każdym formacie Weszło i miał dużo zaproszeń z zewnątrz. Dziś żałuje, że młodym dziennikarzom, którzy trafiali do redakcji „z ulicy”, poświęcał mniej czasu, niż potrzebowali. Pod koniec był, jak mówi, „kłębkiem nerwów”. W sierpniu 2022 roku pierwszy raz odezwał się do niego Canal+. Odmówił po rozmowie ze Stanowskim w jego ogrodzie: zarzucał wtedy szefowi, że kosztem Kanału Sportowego przestał rozwijać Weszło, a Stanowski obiecał zmianę. Po pół roku i mundialu w Katarze Rokuszewski uznał, że formuła się wyczerpała.
Z funkcji zrezygnował w styczniu 2023 roku, a obowiązki redaktora naczelnego przejął Stanowski. Rokuszewski dostał jeszcze kontrofertę, by zostać w Weszło i Kanale Sportowym w innej roli, ale chciał zmienić otoczenie. Miał wtedy trzy oferty o zbliżonych warunkach finansowych i, jak podkreślał, nie wybrał tej najkorzystniejszej. Opowiadał też, że jeden z klubów Ekstraklasy zaprosił go na rozmowę o stanowisku wiceprezesa. Rozmowa pokazała mu, jak wielu dziedzin pracy w klubie nie zna, i że najbardziej interesuje go sfera sportowa.
W lutym 2023 roku dołączył do Canal+ Sport, do zespołu tworzącego treści wideo do internetu. W podobnym czasie do stacji przeszli Konrad Mazur z Meczyków i Filip Kapica z Eleven Sports. Wcześniej komentował mecze tylko w Radiu Weszło FM, w Canal+ został współkomentatorem spotkań Ekstraklasy, a pojedynczo także Ligi Mistrzów. Kontynuował „Roki wyjaśnia”, prowadził „Ligę Gra”, występował w „Lidze+” i „Wysokim Pressingu”. Od sierpnia 2024 roku z Tomaszem Ćwiąkałą prowadził cotygodniowy program „Ćwiąkała&Rokuszewski”.
24 kwietnia 2025 roku napisał na X, że jego przygoda z Canal+ niebawem się skończy. Decyzja wyszła od stacji, a współpraca zakończyła się wraz z końcem sezonu 2024/25. Pod wpisem pojawiły się setki komentarzy z wyrazami wsparcia. Rokuszewski mówił potem, że był wtedy „głęboko w ciemnej piwnicy”, a reakcje ludzi mocno go podniosły. Swoją wersję wydarzeń przedstawił raz, w nagraniu dla widzów, i zapowiedział, że nie chce do tematu wracać.
Meczyki.pl
1 sierpnia 2025 roku dołączył do Meczyki.pl, gdzie redaktorem naczelnym jest Tomasz Włodarczyk. Kontynuuje tam „Roki wyjaśnia”, prowadzi „Poznań vs. Warszawa” i występuje w „Ekstraklasie Raport”. Na komentarze, że skacze z redakcji do redakcji, odpowiadał, że Meczyki to dopiero trzeci pracodawca w jego życiu, „nie licząc pracy na zmywaku w barze w Unieściu”. Na X informuje też o współpracy z bukmacherem Fortuna.
Do programów przygotowuje się, oglądając jak najwięcej meczów. Gdy podczas spotkania przyjdzie mu do głowy jakiś kontekst, od razu go sprawdza, żeby opowiedzieć o nim w studiu. Notatek na program nie przynosi. Kiedy nie jest czegoś pewien, mówi to wprost. Ekstraklasę ogląda, jak to ujął Leszek Milewski, jak serial, w którym ciekawią go losy bohaterów. Uważa jednak, że ekspert od jednej ligi potrzebuje punktu odniesienia, dlatego regularnie śledzi Premier League i gra w Fantasy Premier League.
Ma dystans do własnej roli. W rozmowie z Januszem Basałajem w 2025 roku mówił, że dla większości kibiców nie ma znaczenia, kto komentuje mecz albo siedzi w studiu. Wynika z tego jego zdaniem obowiązek: grupa ludzi, którzy świadomie szukają takich treści, musi być zadowolona, a redakcje powinny przekonywać kolejnych widzów, że warto skonfrontować swoje opinie z inną. Telewizja powinna jego zdaniem dążyć do tego, by widz czuł się jak przy rozmowie o piłce przy piwie, a nie jak na wykładzie.
Nie uważa, że ekspertem może być tylko były piłkarz. Porównuje to do restauracji: gość, który dostał spalonego kotleta, nie musi pracować w kuchni, żeby to ocenić. Liczy się, czy uwagi są dobrze uargumentowane. W 2026 roku mówił, że obecną, lepszą Ekstraklasę traktuje jak nagrodę za lata oglądania jej w słabszym okresie, i że kibicuje rozsądnie zarządzanym projektom.
Młodym kandydatom radzi, by zamiast sylwetek zagranicznych gwiazd i przepisywania zagranicznych mediów szukali tematów lokalnych i jechali w teren, tak jak on z reportażem o Sparcie Sycewice. Szkołę Stanowskiego uważa za bardzo dobrą: kandydat po Weszło byłby dla niego gwarancją jakości.
Na spotkaniach ze studentami dziennikarstwa mówi otwarcie o pieniądzach, bo jako rekruter widział, jak bardzo kandydaci są zakłopotani pytaniem o oczekiwania finansowe. W 2023 roku opisywał pierwsze dwa, trzy lata w zawodzie jako okres słabych zarobków, często niższych niż w handlu, i bez gwarancji poprawy. Dobrzy dziennikarze szybko idą jednak w górę.
O własnej drodze mówi, że składają się na nią pracowitość, talent i szczęście. Kiedyś sądził, że najwięcej zawdzięcza pracowitości, dziś uważa, że najwięcej było szczęścia do ludzi. Zastrzega przy tym, że nie spotkał nikogo, kto pracowałby więcej niż Tomasz Ćwiąkała.
Prywatnie
Nie kibicuje żadnemu klubowi. W dzieciństwie trzymał z Lechem Poznań głównie po to, by drażnić kolegę kibicującego Legii. Przeżył też fascynację Barceloną Ronaldinho, a później Pepa Guardioli i do dziś nazywa siebie „starym guardiolarzem”. Poza piłką gra w padla, chodzi do kina, ogląda seriale i dużo gotuje, najchętniej kuchnię włoską. Gotowanie, jak mówi, bardzo go odstresowuje.