Marek Koźmiński
Były wiceprezes PZPN i reprezentant Polski
Marek Koźmiński zna zawodowy futbol z boiska, gabinetu właściciela klubu i władz związku. Zdobył olimpijskie srebro w Barcelonie, przez lata grał we Włoszech, a po karierze został większościowym udziałowcem Górnika Zabrze i wiceprezesem PZPN. Równolegle rozwijał biznes nieruchomościowy. Gdy dziś ocenia decyzje klubów, zwykle łączy dwie perspektywy: byłego zawodnika, który zna szatnię, i inwestora, który musi policzyć koszty.
Data i miejsce urodzenia: 7 lutego 1971, Kraków
Kariera sportowa: 45 występów i jeden gol w reprezentacji Polski, srebro olimpijskie w 1992 roku
Po karierze: przedsiębiorca, były wiceprezes PZPN
Hutnik Kraków i droga do Barcelony
Jest wychowankiem Hutnika. Jak wspominał, wybór klubu wynikał także z przeprowadzki rodziny do Nowej Huty: na tamtejsze boisko miał po prostu najbliżej. Wcześniej lubił koszykówkę, ale do regularnego treningu trafił z kolegami już jako młody piłkarz.
Wśród ludzi ważnych dla swojego rozwoju wymienia Władysława Łacha, który wprowadzał go do pierwszej drużyny, oraz Janusza Wójcika, selekcjonera reprezentacji olimpijskiej. Nie przedstawia siebie jako dziecka, któremu od początku przepowiadano wielką karierę. Podkreśla pracę, warunki fizyczne i stopniowe zdobywanie pozycji.
Igrzyska w Barcelonie w 1992 roku otworzyły mu drogę do zagranicznego futbolu. Polska dotarła do finału i po porażce 2:3 z Hiszpanią zdobyła srebrny medal. Dla Koźmińskiego turniej był jednocześnie początkiem włoskiego etapu: kontrakt z Udinese, jak sam opowiadał, podpisywał na plaży podczas igrzysk.
Udinese i Brescia: zawodowy futbol w innej skali
Do Włoch wyjechał w 1992 roku. Pierwszy kontrakt oznaczał wielką zmianę sportową i finansową. Początkowo został wypożyczony, a następnie wykupiony z Hutnika. Grał jako lewy obrońca lub pomocnik, dzięki czemu jego rola zależała również od systemu wybieranego przez trenera.
W Udinese spędził pięć lat. Po latach żałował decyzji o odejściu do Brescii w 1997 roku. W rozmowie z „Super Expressem” wyjaśniał, że po długiej kontuzji brakowało mu cierpliwości, kiedy Alberto Zaccheroni nie dawał mu jeszcze oczekiwanej liczby występów. Wybrał zmianę, a Udinese wkrótce zrobiło kolejny krok sportowy.
Najczęściej zadawane pytania
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Podziel się swoją opinią.



