
Kluby Betclic 1 Ligi wydały w sezonie 2025/26 około 46 mln zł na pensje ludzi, którzy nie grają w piłkę i nie trenują drużyn: zarządów, biur, marketingu, sprzedaży i obsługi meczów. Najdroższe biuro w lidze ma Wisła Kraków, 9,1 mln zł. Najskuteczniejsze wydaje się mieć Ruch Chorzów, który za 1,5 mln zł pensji administracji zarobił na kibicach prawie 11 mln zł. Policzyliśmy to dla wszystkich klubów na podstawie raportu „Finansowa pierwsza liga” Grant Thornton.
TLDR? ;-) W tym artykule przeczytasz o:
Grant Thornton rozbił w raporcie koszty wynagrodzeń wszystkich klubów zaplecza Ekstraklasy. Każdy klub podał, ile wydał na pierwszą drużynę, ile na drugą drużynę i ile na administrację. Raport nie definiuje tej ostatniej kategorii, ale w praktyce trafiają do niej osoby pracujące w biurze: zarząd, marketing, sprzedaż sponsorska, media, bilety, księgowość i organizacja meczów.
Łącznie kluby wydały na wynagrodzenia ponad 298 mln zł. Po zsumowaniu danych z raportu wychodzi, że na administrację poszło około 46 mln zł. Grant Thornton podaje, że średni udział administracji w kosztach płac wyniósł 15%, a pierwszej drużyny 72%.

Rozrzut jest jednak ogromny. Wieczysta Kraków przeznaczyła na biuro około 2% budżetu płac, Stal Rzeszów 38%. Wisła Kraków wydała na administrację 9,1 mln zł, a Znicz Pruszków 0,3 mln zł, czyli trzydzieści razy mniej.

Sama kwota niewiele mówi. Duże biuro może być rozsądne, jeśli zarabia na siebie, a małe może oznaczać, że nikt nie zajmuje się sprzedażą. Dlatego zestawiliśmy pensje administracji z dwoma źródłami przychodów, za które biuro odpowiada w największym stopniu: dniem meczowym (bilety, karnety, loże, catering) i sprzedażą gadżetów.
Celowo pominęliśmy pieniądze od sponsorów i samorządów. W części klubów płyną one od właściciela albo miasta niezależnie od pracy działu sprzedaży, więc porównanie byłoby nieuczciwe. O tym, ile widoczności sponsorzy klubów 1 ligi dostają w zamian za swoje pieniądze, pisaliśmy w osobnym tekście o wartości mediowej marek. Wynik czytamy prosto: ile złotych od kibiców klub zarobił na każdą złotówkę wydaną na pensje w biurze.

Ten wskaźnik ma ograniczenia. Raport zaokrągla koszty administracji do 0,1 mln zł, co przy małych biurach, jak w Zniczu czy Pogoni Grodzisk Mazowiecki, mocno wpływa na wynik. Część klubów może zlecać sprzedaż biletów, sklep albo obsługę mediów firmom zewnętrznym, a wtedy te koszty nie trafiają do pensji. Pogoń Siedlce pominęliśmy, bo nie podała przychodów ze sprzedaży gadżetów.
Na pierwszym miejscu jest Ruch Chorzów, z wynikiem 7,3 zł. Klub wydał na administrację 1,5 mln zł, czyli 10% swoich kosztów płac i niecałe 6% przychodów. W tym samym czasie zarobił 6,94 mln zł na dniu meczowym i 4,05 mln zł na gadżetach. Oba wyniki były drugie w lidze, za Wisłą.
Ruch sprzedał 5 075 karnetów, też drugi wynik w lidze, i 3 325 koszulek. Mecz z Wisłą Kraków na Stadionie Śląskim obejrzało z trybun 53 314 osób, najwięcej w sezonie. Na samym dniu meczowym klub był na plusie o 1,17 mln zł, bo raport odejmuje od przychodów koszty organizacji meczów, takie jak ochrona, prąd czy najem stadionu.
Prezes Seweryn Siemianowski w komentarzu do raportu nie świętuje jednak wyniku finansowego. Drużynie zabrakło niewiele do baraży, a klub wciąż szuka sposobu, żeby siłę marki zamienić na zysk.
Największym wyzwaniem pozostaje dalszy rozwój przychodów oraz odpowiedzialne zarządzanie kosztami. – Seweryn Siemianowski, prezes Ruchu Chorzów, w raporcie „Finansowa pierwsza liga”
Wisła Kraków ma zdecydowanie najdroższe biuro w lidze: 9,1 mln zł, czyli 26% wszystkich pensji klubu i 16% jego przychodów. To wyraźnie więcej niż średnia ligi, wynosząca 15%. Za tymi pieniędzmi idą jednak wyniki, których nie ma nikt inny.
Wisła zarobiła 19,03 mln zł na dniu meczowym, prawie trzy razy więcej niż drugi Ruch, i 9,16 mln zł na gadżetach, ponad dwa razy więcej niż drugi klub. Sam sklep przyniósł tyle, ile kosztowała cała administracja. Na organizacji meczów Wisła była na plusie o 10,4 mln zł, a pozostałe 17 klubów razem wzięte wyszło na niewielki plus, około 0,2 mln zł.
Daje to 3,1 zł od kibiców na każdą złotówkę pensji w biurze, drugi wynik w lidze. Prezes Jarosław Królewski pisze w raporcie o budowie wspólnego systemu sklepu internetowego, biletów i aplikacji mobilnych. To praca, do której klub potrzebuje własnych ludzi od technologii, danych i sprzedaży.
Wieczysta Kraków wydała na wynagrodzenia 32,1 mln zł, z czego 29,4 mln zł na pierwszą drużynę, najwięcej w lidze. Na administrację poszło 0,7 mln zł. Klub sprzedawał bilety na mecze domowe po 1 zł, więc dzień meczowy przyniósł mu 20 tys. zł, a po odjęciu kosztów 1,23 mln zł straty.
W takim modelu biuro nie musi zarabiać, bo klub utrzymują umowy ze spółkami związanymi z właścicielem, Wojciechem Kwietniem. Raport nie pokazuje, czy część pracy biurowej wykonują dla Wieczystej firmy z grupy właściciela. Po awansie do Ekstraklasy, gdzie wymagania licencyjne i skala działalności są większe, ten model zostanie wystawiony na próbę.
Na drugim końcu jest Stal Rzeszów, w której administracja stanowi 38% pensji, najwięcej w lidze. To jednak przypadek szczególny. Klub prowadzi akademię ze szkołą i bursą, wydał na nią 14,44 mln zł, najwięcej w lidze, i zarobił na tej działalności oraz związanych z nią dotacjach ponad 11 mln zł. Biuro Stali obsługuje więc znacznie więcej niż pierwszą drużynę, a nasz wskaźnik, oparty tylko na kibicach, tego nie pokazuje.
Na dole rankingu jest Puszcza Niepołomice: 0,2 zł od kibiców na złotówkę pensji. Klub wydał na administrację 3,7 mln zł, czwartą kwotę w lidze, przy 8,5 mln zł na pierwszą drużynę. Biuro kosztowało 37% wszystkich przychodów klubu, a dzień meczowy i gadżety dały razem 0,92 mln zł.
Puszcza w poprzednim sezonie grała w Ekstraklasie i miała 15,2 mln zł przychodów. Prezes Jarosław Pieprzyca pisze w raporcie, że spadek przychodów o ponad połowę wymusił dostosowanie kosztów do nowych warunków. Mały stadion na 2 000 miejsc ogranicza przy tym wpływy z biletów, nawet przy zapełnieniu na poziomie 73%.
Nisko są też Miedź Legnica (3,3 mln zł na biuro, 1,16 mln zł od kibiców) i Polonia Bytom (2,6 mln zł przy 1,07 mln zł). W Bytomiu administracja kosztowała 27% przychodów klubu, choć klub ma w strukturze trzy sekcje sportowe, o czym pisze wiceprezes Dorota Borecka-Leszczuk.
Dla kogoś, kto szuka pracy w klubie piłkarskim poza boiskiem, te liczby są praktyczną wskazówką. Kwota 1,5 mln zł rocznie na pensje całego biura oznacza niewielki zespół. W takim klubie jedna osoba często odpowiada naraz za media społecznościowe, sklep i obsługę sponsorów.
Wisła z biurem za 9,1 mln zł jest w lidze największym pracodawcą dla ludzi spoza boiska i razem ze Śląskiem Wrocław (5,9 mln zł) daje największą szansę na wąską specjalizację. W mniejszych klubach praca daje za to szybki kontakt z każdym obszarem, od biletów po rozmowy ze sponsorem. Na rozmowie rekrutacyjnej warto zapytać, ile osób liczy biuro i które zadania klub zleca na zewnątrz.
Oferty z klubów i organizacji sportowych, także z działów marketingu, sprzedaży i komunikacji, publikujemy na bieżąco w serwisie PracaSport.pl.
Debata o finansach klubów skupia się zwykle na pensjach piłkarzy, a ludzie w biurze pojawiają się w niej jako koszt do obcięcia. Dane z 1 ligi pokazują, że to uproszczenie. Biuro Ruchu Chorzów kosztowało 1,5 mln zł, a przyniosło z biletów i gadżetów prawie 11 mln zł, więcej niż klub dostał od wszystkich sponsorów. Wisła z kolei udowadnia, że droższe biuro może się opłacać, jeśli ma do kogo sprzedawać. Najwięcej do zrobienia mają kluby, które łączą wysoki koszt administracji z małą liczbą kibiców, jak Puszcza czy Miedź: tam decyzja, czy inwestować w sprzedaż, czy szukać oszczędności, wpłynie na budżet bardziej niż jeden transfer. Dobrym testem będzie przyszłoroczny raport. Jeśli Wieczysta po awansie zacznie budować biuro, a Ruch utrzyma wynik przy wyższych kosztach, zobaczymy, jak naprawdę wycenia się w tej lidze pracę ludzi spoza boiska.
Nikt jeszcze nie skomentował. Podziel się swoją opinią.



