Max Eisenbud
Agent tenisowy · WME Sports / IMG
Max Eisenbud jest agentem tenisowym związanym z IMG i szefem reprezentacji klientów WME Sports. Pracował przy rozwoju biznesowej strony karier Marii Szarapowej, Li Na i Emmy Raducanu, a po dołączeniu Igi Świątek do IMG uczestniczył także w budowaniu jej międzynarodowych współprac. Jego zadaniem jest znalezienie równowagi między pieniędzmi, czasem zawodnika i warunkami potrzebnymi do wygrywania.
Tenis uniwersytecki i droga do IMG
Eisenbud wychował się w New Jersey. Grał w tenisa jako junior, a następnie otrzymał stypendium sportowe Purdue University. Nie przebił się do zawodowej czołówki. Jeszcze na studiach zainteresował się pracą Marka McCormacka, założyciela IMG, i zaczął szukać drogi do biznesowej części sportu.
Pomagał przy organizowaniu wydarzenia charytatywnego Justina Gimelstoba, którego znał z rodzinnych stron. Starał się też o pracę w IMG. Zamiast planowanego stanowiska w centrali agencji trafił do jej akademii w Bradenton na Florydzie, gdzie potrzebna była osoba do bieżącej pomocy młodym tenisistom.
W podcaście Functional Tennis wspominał, że właśnie tam poznał młodą Marię Szarapową i jej ojca Jurija. Początkiem współpracy były codzienne sprawy: organizacja podróży, hoteli i dokumentów oraz wspólne treningi. Zaufanie budowało się, zanim pojawiły się duże kontrakty reklamowe.
Szarapowa i kalendarz z szesnastoma dniami
Zwycięstwo Szarapowej w Wimbledonie w 2004 roku zmieniło skalę zainteresowania zawodniczką. Eisenbud musiał uporządkować napływające oferty tak, by obowiązki reklamowe nie zaczęły wypierać treningu i odpoczynku. Sięgnął wtedy po doświadczenie kolegi z IMG, Marka Steinberga, pracującego z Tigerem Woodsem.
W rozmowie z Andym Roddickiem opisał spotkanie z Jurijem Szarapowem, podczas którego rozłożył kalendarz i wykreślał kolejne dni: tygodnie turniejowe, czas bezpośrednio przed startem oraz odpoczynek po zawodach. Zostało szesnaście dni w roku, które mogli przeznaczyć na zobowiązania komercyjne bez naruszania przyjętego planu sportowego.
Odtąd oceniał ofertę również przez liczbę dni, których sponsor oczekiwał od tenisistki. Wysoka kwota nie wystarczała, jeżeli realizacja umowy pochłaniała zbyt dużą część dostępnego czasu. Jak wyjaśniał, podobne podejście stosował później przy innych zawodniczkach.
Najczęściej zadawane pytania
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Podziel się swoją opinią.



