Z 25 tysięcy do ponad pół miliona. Konto Mai Chwalińskiej na Instagramie eksplodowało

Jeszcze dwa tygodnie temu profil Mai Chwalińskiej na Instagramie śledziło niespełna 25 tysięcy osób. Dziś, 9 czerwca, licznik pokazuje już ponad 511 tysięcy obserwujących i wciąż rośnie. Piłka nożna miała przed Mundialem swoją viralowe historię w postaci Tima Payne’a z Nowej Zelandii, a polski tenis dostał właśnie własną wersję tego zjawiska. Różnica jest tylko jedna: Chwalińska zbudowała swoją popularność nie żartem twórcy internetowego, lecz dziewięcioma kolejnymi zwycięstwami w Paryżu i finałem Roland Garros.
TLDR? ;-) W tym artykule przeczytasz o:
- Eksplozji liczby obserwujących Mai Chwalińskiej, której konto na Instagramie urosło z około 25 tysięcy do ponad 511 tysięcy w niecałe dwa tygodnie.
- Mechanizmie, który napędził ten wzrost, czyli od kwalifikacji do finału French Open.
- Nawiązaniu do historii piłkarza z Nowej Zelandii i Emmy Raducanu.
Są sukcesy, które widać na korcie, i są takie, które najlepiej widać na social mediowych licznikach. W przypadku 24-letniej tenisistki z Dąbrowy Górniczej oba te zjawiska wydarzyły się jednocześnie i napędzały nawzajem.
Chwalińska przyjechała do Paryża z jednym, skromnym celem. Chciała przejść kwalifikacje i wejść do głównej drabinki Roland Garros po raz pierwszy w karierze. Skończyło się na finale, dziewięciu wygranych meczach z rzędu i miejscu w czołowej dwudziestce piątce rankingu WTA. Po drodze ograła między innymi Qinwen Zheng, Marię Sakkari, Annę Kalinską i w półfinale Dianę Sznajder.
Jak rośnie konto, gdy pisze się historię
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Podziel się swoją opinią.




