To nie AI zabiera pracę absolwentom. Winna jest praca zdalna?

Świeży absolwent szukający pracy zwykle wskazuje jednego winowajcę: sztuczną inteligencję. Badanie Banku Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku opublikowane 1 czerwca 2026 roku przekonuje jednak, że prawdziwym powodem rosnącego bezrobocia wśród młodych jest coś zupełnie innego. Praca zdalna. To ona, a nie AI, odpowiada za 64% wzrostu stopy bezrobocia wśród absolwentów uczelni poniżej 29 roku życia.
TLDR? ;-) W tym artykułu przeczytasz o:
- Dlaczego praca zdalna, a nie sztuczna inteligencja, odpowiada za 64% wzrostu bezrobocia wśród młodych absolwentów.
- Jak izolacja od starszych kolegów hamuje rozwój zawodowy Pokolenia Z i przesuwa wybór pracodawców w stronę doświadczonych kandydatów.
- Co badanie oznacza dla branży sportowej, gdzie nauka zawodu od lat opiera się na obecności w szatni, na trybunie i za kulisami wydarzeń.
Liczby same w sobie nie wyglądają dramatycznie, dopóki nie zestawimy ich obok siebie. Stopa bezrobocia wśród młodych absolwentów wzrosła do 5,6% w marcu 2026 roku z 3,6% w marcu 2019 roku. W skali ostatnich kilku lat to różnica, której nie da się zbyć wzruszeniem ramion. Ekonomiści z nowojorskiego Fedu policzyli, że za niemal dwie trzecie tego wzrostu odpowiada upowszechnienie pracy zdalnej.
Skąd ten wniosek?
Badacze pod kierownictwem ekonomistki Natalii Emanuel porównali dwa typy zawodów. Te, które można wykonywać zdalnie, jak programowanie, oraz te wymagające fizycznej obecności, jak praca pielęgniarki. Następnie przyjrzeli się dwóm okresom: latom 2017-2019, czyli przed pandemią, oraz latom 2022-2024, gdy home office stał się normą.
Wyniki okazały się zaskakująco czytelne. Wśród młodych absolwentów w zawodach możliwych do wykonywania zdalnie stopa bezrobocia wzrosła o około 1 punkt procentowy. W tym samym czasie u pracowników powyżej 29 roku życia w tych samych branżach bezrobocie nieznacznie spadło. A w zawodach niezdalnych? Między grupami wiekowymi prawie nie było różnicy.
Innymi słowy, problem dotyka konkretnej grupy w konkretnych warunkach. Młodego, niedoświadczonego pracownika, którego ktoś miałby zatrudnić do zespołu pracującego z domu. To właśnie tam pracodawcy zaczęli się wahać.
Dlaczego praca zdalna utrudnia znalezienie pracy?
Mechanizm jest prostszy, niż mogłoby się wydawać. Firmy niechętnie zatrudniają świeżych absolwentów na stanowiska zdalne, bo trudniej nauczyć ich zawodu na odległość. Fed otrzymał dostęp do danych anonimowej firmy z listy Fortune 500 i właśnie taki wzorzec tam zaobserwował.
Praca zdalna osłabiła bodźce do zatrudniania młodych pracowników, utrudniając naukę zawodu w miejscu pracy. Pracodawcy mogą nie chcieć przyjmować świeżych absolwentów do rozproszonych zespołów, ponieważ trudniej nauczyć ich potrzebnych umiejętności z dystansu, napisali autorzy badania.
Profesor zarządzania z Wharton, cytowany przez magazyn Fortune, idzie o krok dalej. Jego zdaniem rozwój Pokolenia Z jest hamowany, bo starszych pracowników, którzy mogliby dawać przykład, nie ma w biurze. Bez codziennej obecności mentora młody pracownik traci na wartości w oczach pracodawcy. A ten zaczyna sięgać po kandydatów, którzy doświadczenie zdobyli jeszcze w czasach przed home office.
Czy to oznacza, że AI jest niewinna? Niekoniecznie. Fed zaznaczył, że sztuczna inteligencja może odegrać bardziej pierwszoplanową rolę w przyszłości. Raport Goldman Sachs opublikowany w zeszłym tygodniu wykazał, że około 21 900 zwolnień w kwietniu przypisano wprost działaniu AI. To najwyższy miesięczny wynik, odkąd bank zaczął prowadzić takie zestawienia w 2023 roku. Co na to inne badania?
Nowojorski Fed nie jest osamotniony w swoich wnioskach. Badacze z London School of Economics doszli do podobnej konkluzji, że praca zdalna wyraźniej wpływa na zatrudnianie osób na początku kariery niż sztuczna inteligencja. Z drugiej strony ekonomiści ze Stanford, w tym Erik Brynjolfsson, opublikowali wcześniej analizę pokazującą, że w branżach, gdzie generatywna AI potrafi zautomatyzować ludzką pracę, młodym trudniej znaleźć zatrudnienie.
Prawda leży zatem gdzieś pośrodku, a sami autorzy badania zachowują ostrożność. Trudno przewidzieć, co stanie się z generatywną AI w najbliższych latach i obecny obraz może się jeszcze mocno zmienić. Na razie jednak to puste biuro, a nie inteligentny algorytm, najbardziej szkodzi karierze dwudziestolatka.
Komentarz redakcji
Dla branży sportowej te ustalenia mają znaczenie większe, niż mogłoby się wydawać. Nauka zawodu w sporcie od zawsze odbywała się w szatni, na trybunie prasowej, za kulisami wydarzeń i przy boku starszego kolegi. Młody specjalista od marketingu sportowego, dziennikarz czy pracownik klubu chłonął wiedzę poprzez obserwację, codzienny kontakt i atmosferę miejsca. Tego nie da się przenieść na ekran laptopa.
Jeśli badanie Fedu ma rację, to organizacje sportowe stoją przed pytaniem, które wykracza poza modę na elastyczność. Jak wprowadzać do zawodu nowe pokolenie, skoro coraz częściej pierwszym miejscem pracy jest własny pokój, a nie biuro klubu? Pisaliśmy już na PracaSport.pl o tym, że Pokolenie Z bywa postrzegane jako nieprzygotowane do rynku pracy, a izolacja okresu pandemii często wskazywana jest jako jedna z przyczyn. Nowe badanie dorzuca do tej układanki kolejny element.
Perspektywa na najbliższe lata jest mieszana. Z jednej strony AI dopiero rozkręca swój wpływ na zatrudnienie i kolejne raporty mogą przesunąć akcenty. Z drugiej, sport jako branża oparta na relacjach, emocjach i bezpośrednim kontakcie ma szansę stać się naturalnym schronieniem dla tych, którzy chcą uczyć się zawodu twarzą w twarz. Być może to właśnie kluby, związki i agencje, gdzie obecność na miejscu wciąż jest standardem, dadzą młodym to, czego rozproszone zespoły dać nie potrafią. W końcu trudno nauczyć się prowadzenia transmisji z meczu, oglądając go tylko z kanapy.
Zdjęcie: Johnny Africa / Unsplash




