Maraton 1:59:30. Adidas ma rekord świata, Nike ma problem

W niedzielę 26 kwietnia 2026 roku Sabastian Sawe jako pierwszy człowiek w historii przebiegł maraton w oficjalnych zawodach poniżej dwóch godzin, uzyskując czas 1:59:30 na trasie londyńskiego maratonu. Za nim linię mety przekroczył Yomif Kejelcha z wynikiem 1:59:41 oraz Jacob Kiplimo w czasie 2:00:28, co oznacza, że trójka zawodników pobiegła szybciej niż dotychczasowy rekord świata. Wszyscy troje założyli buty Adidasa.
TLDR? ;-) W tym artykule przeczytasz o:
- Historycznym przebiegnięciu maratonu poniżej dwóch godzin przez Sabastiana Sawe w Londynie i biznesowym triumfie Adidasa nad Nike.
- Bucie Adidas Adizero Adios Pro Evo 3, który waży 97 gramów i kosztuje 500 dolarów, a powstał z myślą o jednym celu.
- Statystykach podium w sześciu ostatnich maratonach z serii World Marathon Majors: Adidas 17 miejsc, Nike 6.
Bariera, która istniała tylko w głowach
Przez dekady dwugodzinny maraton funkcjonował w sporcie jako mityczna granica. Latami naukowcy spierali się, czy człowiek w ogóle jest w stanie jej dotknąć. Nike postanowiło odpowiedzieć na to pytanie po swojemu. W maju 2017 roku na torze wyścigowym Formuły 1 w Monzie zorganizowało projekt „Breaking2″, w którym Eliud Kipchoge pobiegł 2:00:25. Dwa lata później, w październiku 2019 roku, w Wiedniu ten sam Kipchoge uzyskał 1:59:40,2 w ramach projektu INEOS 1:59. Oba wyniki nie zostały jednak zatwierdzone jako rekordy świata.
World Athletics odrzuciło obie próby z kilku powodów jednocześnie. Zmieniający się co kilka minut pacemakerzy ustawieni w aerodynamiczny szpic, napoje dostarczane rowerem zamiast z oficjalnych punktów żywieniowych, zamknięty format bez wolnej rywalizacji, trasy dobrane pod kątem warunków rekordowych i zielony laser wyświetlający tempo na asfalcie, to nie były zawody, lecz spektakle marketingowe. Kipchoge pobiegł poniżej dwóch godzin, ale rekord świata nie padł. Symbolika tamtych projektów pozostała jednak po stronie Nike.
Sawe, który zaczął późno i nie zwalnia
Sabastian Sawe urodził się 16 marca 1995 roku w miejscowości Barsombe w kenijskim hrabstwie Uasin Gishu, czyli w tym samym regionie, który dał światu Kipchoge’a, Kiptuma i Faith Kipyegon. Do poważnej rywalizacji wszedł dopiero w 2022 roku, mając 26 lat, ale już rok później był już mistrzem świata w półmaratonie.
Jego kariery maratońska jest wzorowa w swej prostocie: cztery starty, cztery zwycięstwa. Walencia 2024 w czasie 2:02:05, Londyn 2025 w 2:02:27, Berlin 2025 w 2:02:16, Londyn 2026 w 1:59:30. Trenerem Kenijczyka jest Włoch Claudio Berardelli, który spędził w Kenii 22 lata. Berardelli powiedział, że jego podopieczny w szczytowym tygodniu przygotowań biegał 241 kilometrów i że Sawe „nie osiągnął jeszcze swojego szczytu”.
W samym wyścigu Sawe zaatakował rywali na 27. kilometrze, odskoczył od Kiplimo na 30. kilometrze, a ostatecznie pozbył się Kejelchy na niespełna półtora kilometra przed metą. Drugą połowę trasy przebiegnął w 59:01, co oznacza ujemny rozkład wyniku na poziomie 1 minuty i 28 sekund. Odcinek od 30. do 40. kilometra był realizowany w tempie odpowiadającym maratonowi poniżej 1:55.
Rekord, który padał trzy razy w jednym biegu
Poprzedni rekord świata należał do Kelwina Kiptuma, który w październiku 2023 roku w Chicago uzyskał 2:00:35. Kiptum zginął 11 lutego 2024 roku w wypadku samochodowym na drodze między Eldoret a Kaptagatem w Kenii. Miał 24 lata. W tym samym wypadku zginął jego rwandyjski trener Gervais Hakizimana. Rekord Kiptuma przetrwał dwa i pół roku.
W Londynie 2026 ten wynik okazał się za słaby nawet na trzecie miejsce. Kejelcha dobiegł drugi w 1:59:41, debiutując na dystansie maratońskim, co czyni go właścicielem najszybszego debiutu w historii tej dyscypliny. Kiplimo, Ugandyjczyk będący aktualnym rekordzistą świata w półmaratonie z czasem 57:20 z Lizbony w marcu 2026 roku, ukończył bieg w 2:00:28. To wynik, który w każdym innym biegu w historii byłby rekordem świata.
Buty za 500 dolarów, które ważą mniej niż smartfon
Adidas Adizero Adios Pro Evo 3 waży 97 gramów w rozmiarze US 9,5 dla mężczyzn. Dla porównania przeciętny smartfon waży około 180 gramów. Poprzedni model, Pro Evo 2, ważył 138 gramów, co oznacza, że trójka jest o 30% lżejsza. Cena detaliczna wynosi 500 dolarów i tyle samo euro.
@adidas <100g running shoe ftw #adizeroAdiosEVO3 #running #adidas
Buty trafiły do sprzedaży przez aplikację Adidasa dzień po ustanowieniu rekordu, czyli 27 kwietnia 2026 roku. W trzeciej generacji znalazła się między innymi nowa pianka Lightstrike Pro Evo, którą producent określa jako o 50% lżejszą od swojej poprzedniczki, oraz system ENERGYRIM, zastępujący klasyczną płytkę węglową obwodem ze stopu carbonu rozmieszczonym po obwodzie podeszwy. Adidas deklaruje 11% lepszy zwrot energii w przodostopiu i poprawę ekonomiki biegu o 1,6% w porównaniu z poprzednim modelem.
Patrick Nava, dyrektor generalny działu biegowego Adidasa, opisał moment, w którym zawodnicy po raz pierwszy dostawali but do rąk:
„Kiedy dajemy im pudełko, myślą, że to żart. Myślą, że jest puste.”
Kobiety też pobiegły historycznie
W kategorii kobiet również padł rekord świata. Tigst Assefa z Etiopii wygrała w czasie 2:15:41, poprawiając o dziewięć sekund swój własny rekord z Londynu 2025. Również w Adizero Adios Pro Evo 3. Za nią dobiegła Hellen Obiri w 2:15:53, a trzecia była Joyciline Jepkosgei w 2:15:55, co oznacza pierwszą w historii trójkę kobiet poniżej 2:16 w jednym biegu. Rekord trasy Pauli Radcliffe, ustanowiony w Londynie 2003 i wynoszący 2:15:25, ocalał o włos.
Podium liczymy, Nike przegrywa
Ostatni raz Nike dominowało w maratonach tak mocno jak teraz Adidas w roku 2019. Wtedy buty Vaporfly zajęły 31 z 36 dostępnych miejsc na podium sześciu największych maratonów świata. Od tego czasu układ sił się odwrócił. Według danych zestawionych po maratonach sezonu 2025 Adidas zdobył miejsca na podium siedem razy w kategorii zwycięzców spośród dwunastu startów w serii World Marathon Majors, podczas gdy Nike tylko raz.
W sześciu ostatnich edycjach tych zawodów, licząc według danych przywołanych przez Sportico, zawodnicy w butach Adidasa zajęli 17 spośród 36 miejsc na podium, Nike sześć, Asics siedem, Under Armour i On po dwa, a Puma i Hoka po jednym. Londyn 2026 tylko pogłębił tę przepaść.
Akcje Adidasa (ADS.DE) na frankfurckiej giełdzie wzrosły w poniedziałek 27 kwietnia o ponad 1,5%. Mimo to spółka pozostaje na minusie o około 18% od początku roku, co jest związane z ekspozycją na cła importowe w Stanach Zjednoczonych i słabszymi wynikami sprzedaży na Bliskim Wschodzie. Londyński weekend to przede wszystkim kapitał wizerunkowy, który przełoży się na negocjacje sponsorskie i komunikację marketingową przez cały cykl olimpijski do Los Angeles 2028.
Nike milczy, Kipchoge gratuluje
Reakcja Nike po biegu była lakoniczna. Na Instagramie marka opublikowała jedno zdanie: „Zegar zresetował się. Nie ma linii mety”. Eliud Kipchoge napisał natomiast w mediach społecznościowych, że w 2019 roku w Wiedniu pokazał światu, że jest to możliwe, i że zawsze miał nadzieję zobaczyć kolejnego zawodnika, który przekroczy tę barierę w prawdziwym biegu miejskim.
Sawe po przekroczeniu mety powiedział krótko:
„Czuję się dobrze, jestem bardzo szczęśliwy. To dzień, który zapamiętam na zawsze. Kiedy dobiegłem do mety i zobaczyłem czas, byłem tak podekscytowany.”
Dyrektor maratonu londyńskiego Hugh Brasher porównał ten dzień do przełamania czteromilowej bariery przez Bannistera i zapytał retorycznie, czy jest to największy moment sportowy XXI wieku.
Komentarz redakcji
Nike wydało miliony dolarów i zbudowało dwa spektakle medialne, żeby świat uwierzył, że dwugodzinny maraton jest możliwy. Adidas wydało te pieniądze na inżynierię i dało je zawodnikom w prawdziwym biegu. Różnica w podejściu jest tak wyraźna, że niemal boli. Dla branży sportowej ta historia jest jednak czymś więcej niż pojedynczą rywalizacją dwóch gigantów obuwniczych.
Zwycięstwo Adidasa pokazuje, że w dzisiejszym sporcie technologia produktu stała się pełnoprawnym uczestnikiem rywalizacji sportowej. Kiedy but ważący 97 gramów może przesunąć granicę ludzkich możliwości, dział badań i rozwoju jest równie ważny jak skaut, który podpisuje kontrakt z zawodnikiem. To lekcja dla każdej organizacji w branży, od producentów sprzętu po kluby sportowe, że inwestycja w technologię to już nie przewaga, lecz warunek wejścia do gry.
Zdjęcie: Mārtiņš Zemlickis / Unsplash




