10 rzeczy o dziennikarstwie, których nie dowiesz się od swojej mamy

Dzisiaj Dzień Matki, z tej okazji wszystkim rodzicielkom życzę poczucia dumy i satysfakcji z osiągnięć swoich dzieci. To też dobry moment, żeby obalić kilka teorii krążących na temat dziennikarstwa sportowego. Nie jest bowiem w tym zawodzie tak różowo, jak sobie wyobrażaliście.
1. Nieliczni osiągają sukces
Ilu dziennikarzy sportowych jesteś w stanie wymienić z imienia i nazwiska? 10? 20? Więcej? Jeśli tak, to jesteś – niezły! A teraz drugie pytanie. Ilu sportowców wymienisz? To oczywiście pytanie retoryczne. Niestety tylko nieliczni przedstawiciele mediów trafiają do masowej świadomości odbiorców. Oczywiście popularność nie jest synonimem zawodowego sukcesu, ale rozpoznawalność to bardzo istotne kryterium, które pozwala dziennikarzom przetrwać na tym trudnym rynku.
2. Nieliczni dobrze zarabiają
Zdecydowana większość dziennikarzy sportowych pracuje za pół darmo albo minimalną pensję i mało godziwą wierszówkę. Naprawdę dobrze – zarabiają nieliczni. Na ogół są to ludzie pracujący w telewizji (frontmani) oraz osoby na kierowniczych stanowiskach w największych ogólnopolskich mediach. Tak naprawdę jest ich mniej niż setka. Takie są realia. Szczerze, to łatwiej w tym kraju zostać solidnie wynagradzanym piłkarzem niż dziennikarzem sportowym.
Komentarze (5)
To skoro same minusy to po co tyle osob sie tam garnie? Nie przechodzmy z skrajnosci w skrajnosc
Wyobrażenia a rzeczywistość.
Wystarczy spojrzeć na Przegląd Sportowy.Zarządzają nim miernoty, a ponoć to największa gazeta sportowa w Polsce.
Aby być po prostu dobrym dziennikarzem najważniejsza jest pasja. Podobnie jak w wielu innych zawodach. Wiadomo, że mało który wyżyje z tego zawodu, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby uczestniczenie w świecie żurnalistów traktować jako hobby. W takim przypadku dziennikarstwo nie znudzi się nigdy. Wystarczy bawić się tym i cieszyć. A jeżeli ktoś naprawdę celuje w pełne zawodowstwo, to niech zbiera kontakty wśród innych dziennikarzy z wyższych półek, ma wśród nich kolegów, a już w jakimś Przeglądzie Sportowym, czy Onecie zwolni się miejsce i to Ty zostaniesz o tym nieoficjalnie poinformowany jako pierwszy. A wówczas bycie poleconym przez pracownika danego tytułu to zawsze dodatkowe punkty.
Dziennikarstwo, obojętnie jakie, jest bardzo ciężkie, ale wystarczy mieć po prostu pomysł na siebie i podchodzić do tego z pasją. Tak jak w sporcie. Mamy w Polsce np. osiem lig piłkarskich, z czego tylko w trzech najwyższych zarabiają dobre pieniądze wystarczające do przeżycia. Zatem okazuje się, że z 75% piłkarzy w Polsce gra z pasji, i podobnie jest z dziennikarstwem. Mało który ma szansę na sukces, ale myślę, że darmowe jeżdżenie np. po stadionach, zwiedzanie miejsc, spotykanie nowych ludzi to naprawdę super sprawa. Zwłaszcza dla kogoś, który sport kochał, ale z różnych przyczyn musiał porzucić jego uprawianie.
Na przykładzie Polsatu Sport widać, kto ma szanse na bycie dziennikarzem sportowym: z jednej strony znajomości (Justyna Kostyra córka Andrzeja oraz Mateusz Majka syn Sławomira) z drugiej strony byli sportowcy (Artur Siódmiak, Łukasz Kadziewicz, Karolina Owczarz, Albert Sosnowski), a więc jak widać żeby dostać szansę pracy w redakcji z prawdziwego zdarzenia trzeba mieć albo znajomości, albo być byłym sportowcem(i też mieć znajomości), albo naprawdę mega, mega dużo szczęścia (więcej niż wygranej w totka)!



