Tomasz Ćwiąkała o nauce języków

Zawsze będę powtarzał, że nauka języków obcych jest bardzo ważna w tej branży. Potwierdzeniem tego jest Tomasz Ćwiąkała – młody dziennikarz Weszło.com, któremu dzięki dobrej znajomości hiszpańskiego i portugalskiego udało się zaistnieć w świecie mediów.

Parę dni temu na stronie iGol.pl ukazała się rozmowa jaką Błażej Zięty odbył z Tomaszem Ćwiąkałą. Wywiad powinien być lekturą obowiązkową dla wszystkich młodych osób, które chciałby w przyszłości swoich sił spróbować w dziennikarstwie i zastanawiają się jakie studia wybrać.

Żeby było jednak jasne. Nie chodzi mi tutaj o naśladowanie podejścia Tomasza Ćwiąkały do wszystkich spraw, czy stylu pisania całej redakcji serwisu Weszlo.com, bo to można postrzegać bardzo różnie i sam mam problem z jednoznaczną oceną. Wiele rzeczy mi się u nich podoba, ale również w wielu kwestiach mam odmienne zdanie.

Warto jednak skupić się na kwestiach związanych z językami obcymi. Cały wywiad z Tomaszem Ćwiąkałą możecie przeczytać tu. Natomiast poniżej wklejam kluczowe dla mnie fragmenty, które powinny dać Wam trochę do myślenia.

Tomasz Ćwiąkała: Nie traktowałem nauki języków jako przymus

Jeśli chce się być dziennikarzem, to każdy kierunek jest lepszy niż właśnie dziennikarstwo. Tam mogą cię jedynie nauczyć pisać, do czego ma się dryg lub nie. Chodzi mi o to, że jak skończysz dziennikarstwo, to jaką masz przewagę nad innymi? Nie masz żadnej. Zależy to jednak od tego, czy pójdzie się na jakieś praktyki. Na przykład Mateusz Święcicki studiował dziennikarstwo i robi karierę. Jeżeli jesteś dobry, to tak naprawdę przebijesz się w tym środowisku nawet po zoologii. Ja podchodziłem do tego na takiej zasadzie, że nawet jeśli nie będę dobry pod względem dziennikarskim, to muszę wyrobić sobie jakąś przewagę nad innymi. Dlatego zdecydowałem się na filologię hiszpańską, ale niestety tam się nie dostałem, bo zabrakło mi kilku punktów. Wówczas na ten kierunek był bardzo duży boom. Dostałem się za to na filologię portugalską – mówi Tomasz Ćwiąkała.

Nie byłem z tego do końca zadowolony, bo hiszpański był mi bliższy, ale ostatecznie okazało się, że było to zdecydowanie lepszym wyborem. Nauczyłem się portugalskiego na bardzo dobrym poziomie, hiszpańskiego zresztą też, poznałem wspaniałych ludzi. Miałem świetnych wykładowców… Nigdy nie traktowałem tego jednak na zasadzie nauki przymusowej, tylko jako podnoszenie umiejętności, które tak czy inaczej są konieczne. Wcześniej się uczyłem angielskiego i niemieckiego, z którego dużo zapomniałem. Jeden kolega się ze mnie śmiał, że jestem człowiekiem od 100 wywiadów z Juniorem Diazem. A rozmawiałem z nim, a nie z Mariuszem Pawełkiem, bo chciałem się pokazać w jakiś sposób i zrobić coś innego niż reszta. Codziennie pojawiały się wypowiedzi Pawła Brożka oraz Patryka Małeckiego, a takie postacie jak Junior Diaz i Marcelo były raczej na marginesie, więc siłą rzeczy jakoś się przebijałem – dodaje Ćwiąkała.

PRZECZYTAJ WYWIAD Z AUTORKĄ BLOGA LABORATORIUM JĘZYKOWE I ZOBACZ W JAKI SPOSÓB NAJLEPIEJ UCZYĆ SIĘ JĘZYKÓW OBCYCH.

Tomasz Ćwiąkała: Język hiszpański nie ogranicza się tylko do Hiszpanii

Uważam, że trzeba do tego podejść na zasadzie, że uczy się języka po to, żeby go używać. Starałem się zawsze szukać takich okazji, przy których można się języka dobrze nauczyć. Na przykład hiszpańskiego nauczyłem się na imprezach, na których poznawałem ludzi z tych krajów, lub podczas wywiadów i prywatnych spotkań z piłkarzami. Podobało mi się to, że język hiszpański nie ograniczał się tylko do Hiszpanii. Mogłem porozmawiać nie tylko z Andreu, który przyszedł do Polonii Warszawa, ale też z Manuelem Arboledą, Osmanem Chavezem, Juniorem Diazem, Rommelem Quioto – tych piłkarzy było naprawdę bardzo dużo, coraz więcej. Od każdego mogłem się sporo nauczyć, bo hiszpański w Argentynie, Hiszpanii czy innym kraju to prawie jak różne języki – tłumaczy Ćwiąkała.

Pamiętam taką zabawną sytuację z Quioto, z którym miałem największy problem, żeby się dogadać. Sporo czasu spędzaliśmy w Krakowie i często rozmawialiśmy, ale trudno było go zrozumieć. Trochę mnie to dziwiło, bo rozmawiałem z honduraskim dziennikarzem, którego się spytałem: czy ze mną jest coś nie tak, że ciebie i Chaveza rozumiem bez problemu, a Quioto już nie? On odpowiedział, żebym się nie przejmował, bo oni sami mają problem, aby go dobrze zrozumieć. Trochę mnie to podniosło na duchu [śmiech] – wspomina redaktor Weszło.

Tomasz Ćwiąkała: Chce być bezkonkurencyjny w językach obcych

– Mam też świadomość swoich mocnych stron, czyli języków obcych, ale w samej redakcji – jeśli chodzi o pisanie – są ludzie bardziej utalentowani ode mnie. Dlatego nie będę nigdy mówił, że chcę być najlepszy czy z kimkolwiek się porównywać. Mam inny cel: chcę być bezkonkurencyjny. To znaczy – żeby osoba, która chce mnie zatrudnić, miała świadomość, że nikt inny nie będzie w stanie tyle zaoferować stronie czy gazecie. I tutaj chodzi głównie o te języki, które – uważam – są w dziennikarstwie prawie najważniejsze. Prawie – wyjaśnia dziennikarz.

Naukę języków obcych wskazywałem także w jednym z pierwszych wpisów na tej stronie – jako podstawowe przykazanie dziennikarza sportowego.

[Fot. adam coster/Flickr]

Marzysz o pracy w branży sportowej?
Rozwiń swoją karierę razem z nami! Akademia PracaSport.pl to pierwsza w Polsce, internetowa platforma edukacyjna dla osób z branży sportowej. Zdobędziesz nową wiedzę i umiejętności, które przybliżą Cię do wymarzonej pracy w sporcie.

Kliknij i dowiedz się więcej