Sportywatory, czyli nie ma drogi na skróty

Często kusi nas, aby iść na skróty. Stworzyć w Internecie coś, co nie będzie kosztować wiele pracy, a przyniesie sporą kasę. Cytując klasyka – często kombinujemy jak zrobić żeby się nie narobić, a zarobić.

Taki cel przyświecał pomysłodawcom strony Sportywatory.pl, zapewne po lekturze wywiadu z twórcą Kwejka, który ukazał się na NaTemat.pl. Wygenerować jak najwięcej odsłon i zarabiać na reklamach. Otóż to!

Sportywatory miały ułatwiony start. Firmujący stronę Tomasz Włodarczyk to uznany dziennikarz sportowy, pracujący w Orange Sport oraz (od niedawna) w Fakcie. Bez trudu udało mu się załatwić patronat serwisu Weszło oraz polecające tweety na Twitterze na profilach kolegów z branży.

Nawet najlepsza promocja nie zadziała, jeśli treść strony jest (delikatnie mówiąc) średnia. Tak było i w tym przypadku. Dowcipy w tym serwisie były po prostu „sucharami”. Nic zatem dziwnego, że zachęta na Weszło i Twitterze wywołała lawinę negatywnych komentarzy.

Sportywatory to lekcja dla każdego z nas. Jaka? Nie promuj słabych pomysłów na siłę, nie wykorzystuj do tego wszystkich kontaktów z branży, bo możesz się narazić na śmieszność. Lepiej wcześniej wycofać się z kiepskich pomysłów, niż dalej w nie brnąć.

[Fot. pigpogm/Flickr]

Interesuje Cię praca w branży sportowej?
Sprawdź Akademię PracaSport.pl i nasz wysoko oceniany internetowy kurs dziennikarstwa sportowego. Poprawisz swój warsztat, a także zdobędziesz wiedzę z takich dziedzin jak marketing, SEO, PR, prawo oraz dowiesz się jak kierować swoją karierą i poprawić efektywność pracy.