Artykuły

Szał na esport – czyli jak świat sportu szuka pieniędzy nie u siebie

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr

Branża sportowa zachłysnęła się esportem. Zamiast rozwijać tradycyjny sport, szuka pieniędzy w grach komputerowych, tłumacząc to silnym przenikaniem się obu tych światów. Czy ludzie pracujący w sporcie rzeczywiście powinni zajmować się esportem?

Esport rozwija się w Polsce od ładnych paru lat. Coroczna impreza w katowickim Spodku niezmiennie przyciąga tłumy fanów z całego świata, a nasz kraj wskazywany jest jako jeden z najdynamiczniej rosnących rynków w całej tej branży.

Czy nam się to podoba czy nie, najprawdopodobniej jeszcze za naszego życia gry komputerowe staną się bardziej popularne niż najważniejsze dyscypliny sportowe. Niektórzy mówią, że już są…

Nie mam z tym problemu, chociaż udało mi się jeszcze dorastać w czasach, kiedy na każdym podwórku królowała piłka, a rodzice niemal siłą musieli ściągać biegające dzieci do domu na obiad. Rozumiem, że ktoś woli swoje sukcesy odnosić w grach komputerowych, a inni chcą mu w swoim wolnym czasie kibicować.

Cieszę się, że Polska jest jednym z esportowych liderów, jak z każdego sukcesu naszego kraju. Mam świadomość, że esport jest konkurencją dla tradycyjnego sportu i niestety może go wyprzeć. Mam nadzieję, że nie nastąpi to szybko i trochę martwi mnie, że ludzie wywodzący się z mojej branży dokładają do tego cegiełkę.

entuzjaści esportu

Nie mam tutaj problemu z nazwą esport, która nie jest może zbyt fortunna. Zdecydowanie bardziej pasowałby mi gaming czy pro-gaming, ale rozumiem, że taka nazwa na świecie się przyjęła i chociaż rodzi ona niepotrzebne skojarzenie ze sportem, akceptuje ją. Trudno. ;-)

Nadal jednak nie potrafię do końca zrozumieć zjawiska, które do tej pory obserwowałem z lekkim dystansem, ale i niedowierzaniem. Od ponad roku bliski mi świat sportu dosłownie zwariował w temacie esportu.

Kibic sportowy otwiera lodówkę i widzi esport

Największe sportowe serwisy jak PrzegladSportowy.pl czy SportoweFakty.WP.pl publikują treści na ten temat w swoich stałych działach. Nowopowstałe internetowe radia sportowe mają w swojej ramówce esportowe audycje. Czołowi dziennikarze sportowi próbują stać się nagle ekspertami od esportu. Marketingowcy i pijarowcy porzucają dotychczasowe zajęcia i zakładają agencje specjalizujące się w esporcie, a osoby jeszcze niedawno związane z największym klubem piłkarskim w Polsce zaczynają inwestować w esport.

W tym, że ktoś pracujący w sporcie zmienia branżę, nie ma nic złego. To, że ktoś interesuje się równocześnie sportem i esportem też nie jest złe. To co robi oraz jak inwestuje swój czas i pieniądze to przecież jego suwerenna decyzja.

Esport to nie sport

Nie podoba mi się jednak to łączenie na siłę obu tych konkurencyjnych tak naprawdę światów: doszukiwanie się wspólnych motywów, szlachetnych przesłanek. Denerwuje mnie, że tabele rozgrywek ligowych w Counter-Strike’a prędzej znajdę w serwisie sportowym niż tym poświęconym nowym technologiom. Dziwi mnie, że dziennikarze sportowi tak ochoczo propagują esport, a marketingowcy zamiast przyciągać sponsorów do sportu, kierują ich w stronę esportu.

Najgorsze jest to, że nikt nie mówi wprost, że zależy mu aby zagarnąć odpowiedni kawałek tortu dla siebie. Słyszymy, że esport to przecież nowa dyscyplina sportu, która wkrótce zagości na igrzyskach olimpijskich. Słyszymy o emocjonującej rywalizacji, przenikaniu się obu światów.

Wiadomo, że łatwiej jest rozwijać esport, który ma większe perspektywy. Szkoda, bo w polskim sporcie jest jeszcze wiele do zrobienia. Chciałbym, aby ludzie wywodzący się z mojej branży angażowali się w tradycyjny sport albo chociaż powiedzieli jasno, że chodzi głównie o pieniądze. Sport i esport to nigdy nie będzie to samo. Trzymam kciuki za zdrowy rozwój obu. Tyle.

Znasz już Akademię PracaSport.pl?

Jeśli pracujesz w sporcie lub jest to Twoim celem, nasza platforma edukacyjna jest właśnie dla Ciebie. Już blisko pół tysiąca osób wzięło udział w internetowych kursach przeznaczonych dla branży sportowej. Uczymy praktycznych aspektów z zakresu marketingu, dziennikarstwa, social media czy efektywnej pracy. Kliknij tutaj i wybierz czego chcesz się nauczyć.

Ponad 15 lat doświadczenia w branży sportowej. Od 2013 roku prowadzę bloga PracaSport.pl, gdzie dzielę się wiedzą z zakresu mediów, nowych technologii, sponsoringu i sportu.

2 komentarze

  1. Damian,

    popieram Twój punkt widzenia, aż się we mnie gotuje jak widzę rubryki w serwisach sportowych poświęconych „e-sportowi”. Jaki to sport ? Siedzenie przed komputerem i strzelanie się. Za czasów mojego dorastania całe dnie z kumplami siedzieliśmy na boisku i kopaliśmy albo tłukliśmy basket. I potem ewentualnie przed snem zdarzyło się z kolegami pograć po tzw. „LAN-ie” – kto pamięta kable w blokach z okna do okna ? :D Jedyna kasa jaka w tym była to sezonowe rozgrywki w osiedlowej „kafejce” internetowej w Deluxe Ski Jumping :)

    A teraz… piękna pogoda, super orliki (nawet pomarzyć o takich boiskach nie mogliśmy) i boiska puste. Albo…grają faceci mojego rocznika, którzy po pracy się ustawiają.
    A wszystko to według mnie wina rodziców, którzy coraz mniej poświęcają uwagę swoim pociechom i ponadto przedkładają kariery zawodowe itd… Łatwiej dać dziecku telefon do ręki lub komputer niż wyjść na boisko i pograć z synem w piłę.

    • Damian Jursza Odpowiedz

      Łukasz,

      Dzięki za opinie. Szybko to się zmieniło. Dziś już nie ma ani kafejek internetowych, ani kolejek, żeby zagrać na betonowym boisku. A 20 lat temu trzeba było czekać, aż starsi koledzy skończą grać, żeby móc pokopać na boisku z kumplami.

Komentarze